Zaginięcie Remigiusz Mróz

/WYDAWNICTWO IV STRONA/ Czytając "Kasację", czułem się, cytując bohaterów, jak ksiądz w minarecie, czyli krótko rzecz ujmując, nie na miejscu. Ani bohaterowie, ani tym bardziej akcja, w ogóle mi nie przypadły do gustu. Czułem jakieś znużenie, odwracając kolejne strony i szukając jakiegoś sensu w kolejnych scenach.Ale, jako, że lubię się maltretować, postanowiłem sięgnąć po kolejny tom przygód zwariowanej prawniczki i jej ciapowatego podopiecznego. Tym razem nasi bohaterowie muszą zmierzyć się ze sprawą, niczym z intrygi, której sam Poe, by się nie powstydził. Oto, z zamkniętego na cztery spusty domu, znika mała dziewczynka, a sprawca, czy też sprawcy nie zostawiają żadnych śladów. Nasi bohaterowie, nie bardzo wierząc w niewinność rodziców, postanawiają przyjrzeć się bliżej okolicznościom wydarzenia. Swoją droga, jestem ciekaw, czy ktoś stworzy bohatera, który bardziej mnie skłoni do zgrzytania zębami i załamywania rąk, niż ta osławiona Chyłka. Co za kobieta, nie dziwię się wcale, że biedny Kordian jest taki zastraszony. Pasa trzeba, ot co. A wracając do książki, ogłaszam, że drugi tom, jest o wiele ciekawszy od pierwszego, z tego względu, że nawet ja dałem się wciągnąć w całą intrygę i z zainteresowaniem obracałem kolejne stronice.Jedynie finał z lekka mnie rozczarował.Toć nawet "Kasacja" miała lepszy. Ale widocznie, nie można mieć wszystkiego.Przyjemna i wciągająca lektura, to trzeba przyznać. Z pewną dozą nieśmiałości, polecam, ale błagam nie sugerujcie się opiniami rozszalałych czytelniczek. Remigiusz wyda listę zakupów i uznają, że arcydzieło, klasy zerowej w dodatku.

Komentarze

  1. Bezlitosna recenzja :) Ale dobrze, bo widać, że szczera

    OdpowiedzUsuń
  2. Owszem, to podstawa, przy lekturze :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz