wtorek, 11 stycznia 2022

Dmitry Glukhowsky Outpost 2

 



Dmitry Glukhowsky to autor osławionej już książki, jaką jest "Metro 3033" i innych takich jak "FUTU.RE", czy zbioru ciekawych opowiadań"Witajcie w Rosji". Jest także twórcą książki „Outpost”, a ja właśnie zapoznałem się z drugim tomem  serii.


O tym tytule możemy przeczytać, że:

Brutalne rozliczenie mistrza apokalipsy z autorytaryzmami. Zaskakujące, pełne zwrotów zakończenie historii, która zaczęła się w Jarosławiu, w Placówce na najdalszych rubieżach kadłubowej Rosji-Moskowii.


Krótkim podsumowaniem. Drugi tom przynosi nam więcej odpowiedzi, dlaczego świat aż tak się zmienił, jednak i tak są to skąpe informacje. W takim typie książek najbardziej lubię o tym dlaczego stało się to co się stało. Tutaj zdecydowanie jest za mało powiedziane co doprowadziło do upadku. Poza tym książka trzyma poziom pierwszego tomu. Jest poprawnie, jednak pisarz zdecydowanie nie doszedł w tej powieści do poziomu Metra, a szkoda. Jednak jakiś potencjał jest, tak że polecam.

Outpost Dmitry Glukhovsky

 



Dmitry Glukhowsky to autor osławionej już książki, jaką jest "Metro 3033" i innych takich jak "FUTU.RE", czy zbioru ciekawych opowiadań"Witajcie w Rosji". Jest także twórcą książki „Outpost”, a ja właśnie zapoznałem się z pierwszym tomem tej serii.

O tym tytule możemy przeczytać, że:

Historia Rosji praktycznie dobiegła kresu. Choć niektórzy usiłują nieporadnie dopisywać jej kolejne rozdziały, dla większości sprawa jest oczywista: to już koniec. … Tak, Rosji w zasadzie już nie ma; jej układ nerwowy – sieć połączeń transportowych i telekomunikacyjnych – został zerwany, zniszczony, a w najlepszym wypadku poważnie uszkodzony i nie wygląda na to, żeby zdołał się zregenerować…

Krótkim podsumowaniem. Nie jest to może jakaś wybitna powieść, ale zapoznałem się z nią całkiem szybko, przede wszystkim  wciągająca. Kolejna wariacja na temat co by było gdyby. Koniec świata nie zmienił jednej rzeczy – ludzi. Nadal są wredni i skorzy to przemocy, a nawet bardziej. Jak przetrwać w takim świecie? Przekonajcie się sami.

wtorek, 21 grudnia 2021

Batman - Death Metal. Tom 2 Greg Capullo, Scott Snyder

 


Człowiek Nietoperz doczekał się nie tylko licznych adaptacji filmowych, czy serialowych. Powstały także książki dla najmłodszych czytelników, że o wszelakich gadżetach nie wspomnę. Jako że jestem tradycjonalistą najbardziej lubię klasyczne historie, w których nasz bohater walczy na ten przykład z Jokerem lub z Pingwinem. Jednak czasem w historiach, które bawią się konwencją można znaleźć coś ciekawego. Ma to miejsce w moim odczuciu w serii Batman Death Metal, a przed sobą mam już drugi tom tego cyklu.



O komiksie możemy przeczytać, że:

Batman, Który się Śmieje posiadł moc Doktora Manhattana i planuje przekształcenie wszystkiego na swoje podobieństwo. Rzuca wyzwanie Perpetui, twórczyni multiwersum, i rusza w pościg za Flashem, który ukrył się w mocy prędkości. Tymczasem bohaterowie z Ligi Sprawiedliwości próbują ułożyć plan pokonania obu istot dysponujących nadludzkimi mocami, a Batman, Superman i Wonder Woman trafiają do mrocznego multiwersum, na planety, na których wciąż trwają Kryzysy, które niegdyś toczyły się na Ziemi. 


W tym tomie metalu jak się można było spodziewać dzieje się dużo i na wielka skalę. Jednocześnie twórcy jeszcze nie przechodzą do konkretów. Mnożą watki i stawiają na akcję którą ogląda się naprawdę dobrze nawet jeśli nic się nie rozstrzyga. Akcja toczy się na kosmiczna skalę - poznajmy losy różnych bohaterów, dowiadujemy się więcej o samych wydarzeniach. Akcja jest szybka treści dużo a całość satysfakcjonuje także - jeśli nie bardziej – ilustracjami. Metal ma przyjemną atmosferę. Sporo tu mroku, sporo scen rodem z dark fantasy, thrillera czy horroru. Przed wszystkim jednak to rozrywkowa szalona akcja która nie pozwala się nudzić nikomu. Fani będą zapewne usatysfakcjonowani.

Uncanny X-Men. Upadek X-Men Kelly Thompson, Matthew Rosenberg Mahmud Asrar, R.B. Silva

 



X – Men zostali wymyśleni w 1962 roku, oczywiście przez niezawodnego Stana Lee. Od czasu ich debiutu grupa mutantów zmieniała się co jakiś czas, jednak idee które im przyświecały są ciągle takie same, albo bardzo podobne. Czyli walka ze złem i zapobieganie nieszczęściom – to tak w wielkim skrócie. Na podstawie ich przygód powstało mnóstwo seriali animowanych, jeszcze więcej filmów kinowych, a każda z tych postaci na stałe zapisała się w universum Marvela.

Ich moce, czy sztuczki którymi manipulują maluczkimi sprawiły, że zostali jedną z najsłynniejszych grup bohaterów walczących ze złem, a najczęściej to „zło”, to po prostu mutanci, którzy nie chcą być dobrzy. Zupełnie nowa seria „Marvel Fresh” postanawia przedstawić znanych bohaterów w niecodziennych sytuacjach. A ja całkiem niedawno zapoznałem się z  tomem „Uncanny X – Men. Upadek X – Men”.



O albumie możemy przeczytać, że:

Wszystko zaczyna się od tajemniczego i dramatycznego zaginięcia. A śledztwo prowadzi X-Men w jeszcze większe tarapaty! Kim lub czym są Czterej Jeźdźcy Ocalenia? Jaki związek z nimi ma Nate Grey, przepotężny mutant o pseudonimie X-Man? Czy znów należy się obawiać jego rodzimego wymiaru – Ery Apocalypse’a? A może nadchodzi Era X-Mana i kres drużyny X-Men? Ta historia zmieni wszystko, a mutantów może zostawić w rozsypce! 

Taka trochę pokręcona opowieść z mnóstwem bohaterów i z zawiłościami których nie powstydziłaby się sama Delia Fiallo. Akcja jest, znani mutanci są, ci których nie kojarzę także przewijają się przez całą historię. Same ilustracje także mogą przypaść do gustu. Być może nie jest to arcydzieło historii obrazkowych, ale całkiem wciągające. Czytywałem lepsze ale i to daje radę. Tak że polecam.

John Constantine. Hellblazer, tom 1: Znak cierpienia Jordie Bellaire, Matias Bergara i inni

 



Hellblazer, to seria która ukazywała się od 1988 roku. Wyszło tych tomów „parę”, żeby nie powiedzieć wiele, jednak album „John Constantine. Hellblazer. Znak cierpienia”, różni się trochę od tego do czego się przyzwyczailiśmy.


O albumie możemy przeczytać, że:

Pierwszy tom kolejnej z opowieści rozgrywającej się w stworzonym przez słynnego Neila Gaimana uniwersum Sandmana. Tym razem głównym bohaterem jest największy komiksowy mag Anglii – John Constantine! Podobno John nie żyje... Owszem, przez jakiś czas był poza naszym wymiarem życia, ale jakaś siła wyrwała go z chaosu apokaliptycznych wersji przyszłości, aby powrócił na ulice Londynu, gdzie przerażające istoty rozdzierają na strzępy miejscowych gangsterów. Ich szef chce zatrudnić Constantine'a, aby zlikwidował mroczne zagrożenie. Szybko okazuje się, że zwyczajne egzorcyzmy nie wystarczają. Co więcej, sprawa ginących bandytów jest tylko zapowiedzią nadciągającego wielkiego niebezpieczeństwa... 



Kolejna odsłona Hellblazera to komiks inny niż poprzednie. Bardziej ułagodzony, spokojniejszy, skupiony na fantastyce a nie czymś ponad. Nadal jednak czyta się go nieźle. Jest tu akcja jednak zamiast mroku więcej tu magii. Bliżej całości do Sandmana, tym bardziej ze głębia i satyra porzucone zostały na rzecz fantastyki. Graficznie rzecz wypada lepiej niż fabularnie ale bardziej to dodatek dla fanów uniwersum Gaimana niż Hellblazera.

Druga tajemnica starego zamczyska Don Rosa

 


Sknerus McKwacz to postać stworzona przez Carla Barksa. To wujek słynnego choleryka jakim jest Donald. To także obrzydliwie bogaty, a przy tym nadzwyczajnie skąpy kaczor jaki kiedykolwiek stąpał po świecie. Na podstawie jego przygód stworzono nie tylko serial animowany, czy komiksy, ale również figurki, puzzle i co tylko chcecie. Skąpstwo Sknerusa stało się bez mała przysłowiowe, ale nie zawsze tak było. Don Rosa bazując na postaci stworzonej przez wspomnianego przeze mnie Barksa, stworzył chronologicznie ułożoną historię praktycznie całego życia najbogatszego kaczora. Który swoje bogactwo uzyskał ciężką pracą, a z czasem dążył do niego wszelkimi dostępnymi metodami, co spowodowało konflikt z jego siostrami…

Całkiem niedawno zapoznałem się z kolejnym tomem jego przygód, w których dzielnie towarzyszy mu Donald. A nosi on tytuł „Druga tajemnica starego zamczyska”.

O komiksie możemy przeczytać, że:

Średniowieczni templariusze byli zakonną armią i dysponowali przebogatym skarbcem... a funkcję ich oficjalnych skarbników pełnili członkowie klanu McKwaczów! Teraz Sknerus wraca do swojego rodowego zamku w Szkocji, żeby sprawdzić, czy rycerze ukryli tam swoje skarby... ale dlaczego jego siostra Matylda próbuje go powstrzymać? 



Kolejny świetny tom. Doskonale napisany i zilustrowany – bawi małych i dużych. Pełno tu przygód, ponadczasowego dydaktyzmu i ten niepowtarzalny klimat towarzyszący każdej części. I mnóstwo innych równie fascynujących elementów. Polecam, bo warto.

Usagi Yojimbo Saga. Legendy Stan Sakai



 Usagi powraca z trzema nowymi historiami. Tym razem są to opowieści dodatkowe, dziejące się poniekąd na uboczu serii ale trzymające poziom do jakiego Sakai nas przyzwyczaił. A album ten nosi tytuł „Legendy”.

O komiksie możemy przeczytać, że:

Przygody Usagiego w przyszłości! Czy kodeks samuraja przyda się roninowi w zmaganiach z nowoczesną technologią? Istoty zamieszkujące ten świat są podzielone na wojujące ze sobą klany, Usagi jest wiernym sługą jednego z nich i musi się zmierzyć z agresywnymi maszynami, a także zapobiec kradzieży danych umożliwiających odnalezienie klanowego skarbu. Podczas jednej z bitew przeciwko panu Hikijiemu o ziemię uderza metalowa rakieta. W jej wnętrzu kryją się nowi, niespodziewani wrogowie. Usagi i jego bliscy będą musieli zebrać całą swoją odwagę, a także wykazać się hartem ducha i pomysłowością, by stawić czoła przerażającym machinom wojennym i powstrzymać inwazję przybyszów z kosmosu. 


Jak zwykle całość jest lekka prosta przyjemna i nawet jeśli autor odchodzi od typowego tonu np w stronę sf, nie zmienia charakteru serii. Dlatego mamy przygody, fantastykę, sympatyczne postacie, ton dawnych przypowieści i legend oraz świetne rysunki.

wtorek, 14 grudnia 2021

Wielki śmiech po żydowsku, czyli wczorajszy i dzisiejszy świat w tysiącach dowcipów i dykteryjek żydowskich ROBERT STILLER

 


Któż jest bardziej uosobieniem dowcipu niżeli Żydzi? Między innymi przez to, że potrafią, jak żaden inny naród na świecie, pokpiwać i czasem nawet bezlitośnie drwić także z samych siebie. Choćby ta okoliczność jest świadectwem wyjątkowego poczucia dystansu oraz inteligencji, która i poza tym wyróżnia dowcip żydowski.


Jego dzieje obejmują kilka tysięcy lat.

Robert Stiller


Nie za bardzo wiadomo co napisać o książce która zawiera wyłącznie dowcipy. Większość jest zabawna, niektóre są niezrozumiałe dla osób które nie miały w ogóle styczności z tym narodem. Jednak jedno jest pewne. Śmiech to zdrowie, a ten zbiór jest tego najlepszym dowodem. Dla tych którzy lubią  takie pozycje i dla tych którzy chcieliby  wiedzieć z czego śmiali i nadal się śmieją nasi żydowscy przyjaciele. Polecam.

Rawenna. Stolica imperium, tygiel Europy Judith Herrin

 



Od zawsze  lubiłem książki z szeroko pojętego nurtu historycznego. Mniej powieści, jednak te które opisują wydarzenia które wpłynęły na świat mogę uznać za jedne z ciekawszych. Oczywiście nie tak zwane suche fakty, ale opisane niczym najlepsza powieść. Kolejną taką pozycją jest „Rawenna. Stolica imperium, tygiel Europy”.

O książce możemy przeczytać, że:

402 r., gdy barbarzyńskie plemiona wtargnęły przez Alpy do Italii i zagroziły cesarskiemu dworowi w Mediolanie, młody Honoriusz podjął doniosłą decyzję o przeniesieniu stolicy do małego, łatwego do obrony miasta u ujścia Padu. Odtąd aż do 751 r. Rawenna była stolicą najpierw zachodniego cesarstwa rzymskiego, potem ogromnego królestwa Gota Teoderyka, a w końcu centrum bizantyńskiej władzy w Italii.



Całkiem interesująca pozycja, którą przeczytałem z zainteresowaniem. Autorka wie o czym pisze i udowadnia to na każdej stronie, a niestety nie o wszystkich pisarzach można to powiedzieć. Chociaż to dokument, czyta się to niczym najlepszy thriller odsłaniający przed nami intrygujące tajemnice przeszłości i próbujący udzielić na nie odpowiedzi. Literatura faktu która ma tempo akcji niczym najlepsze dzieła gatunku. Oczywistym plusem tej publikacji są twarda okładka, obwoluta i mnóstwo zdjęć, które odsłaniają przed nami zabytki, władców i nie tylko. Jako prezent zapewne ucieszy niejednego miłośnika historii.

środa, 8 grudnia 2021

Na Jowisza 2! Nadal uzupełniam Jeżycjadę. Emilia Kiereś, Małgorzata Musierowicz

 



Małgorzata Musierowicz to przede wszystkim autorka cyklu „Jeżycjada”. Poznańska dzielnica jest świadkiem perypetii, których doświadczają rodziny Borejków, ale nie tylko. I ja mam ulubione powieści z tego cyklu, że wymienię tylko „Szósta klepka”, czy „Opium w rosole”. A niedawno zapoznałem się z książką, która przybliża nam nie tylko bohaterów, ale i miejsca które odwiedzali, bądź w nich mieszkali. To drugi już tom noszący tytuł „Na Jowisza 2! Nadal uzupełniam Jeżycjadę”.



O książce możemy przeczytać, że:

Prawie 100 alfabetycznie ułożonych haseł, listy, skarby i pamiątki, archiwalne i kolorowe zdjęcia, a także wyjątkowe ilustracje! Obejrzyjcie namalowane specjalnie dla Was portrety dorosłej Genowefy Bombke i jej córek, a także podobizny czterech sióstr Borejko w wieku dojrzałym, Sławka Lewandowskiego i stryjaszka Józefa! Poznajcie rodzinę mitycznej Kopiec Arlety! Przeczytajcie śmieszne, ciekawe, a nawet romantyczne anegdoty związane z powstawaniem Jeżycjady i zarazem – z prywatnym życiem jej autorki! Na Jowisza! 2 – Nadal uzupełniam Jeżycjadę to kontynuacja bestsellerowego kompendium wiedzy o Borejkach, ich krewnych i znajomych, a także o okolicach, w których toczy się akcja 22 powieści cyklu. 


"Na Jowisza! 2 – Nadal uzupełniam Jeżycjadę" to nie nowa część "Jeżycjady", jak można by się było spodziewać po tytule, a druga część kompendium wiedzy o tym świecie. Znacie takie książki, na pewno, świat literatury jest ich pełen, że wspomnę choćby "Żółwia przypomnianego" ze "Świata Dysku". Tu jest podobnie. Książka to zbiór haseł, ale i anegdot. Ciekawostki przetykane są ilustracjami i zdjęciami, a całość jest kompleksowa i ciekawa nawet dla tych, którzy dobrze znają całą serię. Jeśli więc lubicie "Jeżycjadę", poznajcie koniecznie. Warto, nawet jeśli myślicie, że to tylko swoista encyklopedia z faktami, które już znacie.


piątek, 3 grudnia 2021

Batman - Budowniczowie Gotham Scott Snyder, Dustin Nguyen

 



Po traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa, Bruce Wayne, w przebraniu rozprawia się ze złoczyńcami w swoim rodzinnym mieście jakim jest Gotham City. Nie ma żadnych supermocy: jego bronią są intelekt, sprawność fizyczna i niezwykłe gadżety, którymi są nafaszerowane jego pojazdy na przykład. Jako jeden z najbogatszych ludzi, może sobie na to pozwolić. Komiks ten doczekał się mnóstwa adaptacji na potrzeby telewizji, czy kina i wraz ze Supermanem jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów. A „Budowniczowie Gotham” należą do opowieści, które trochę inaczej przedstawiają naszego bohatera.


O tym albumie możemy przeczytać, że:

Na przełomie XIX i XX wieku przedstawiciele trzech wybitnych rodzin zamieszkujących Gotham postanowili stworzyć nową panoramę rozwijającego się miasta. Teraz szaleniec dysponujący sporą ilością materiałów wybuchowych i pałający pragnieniem zemsty za czyny, do których doszło ponad sto lat temu, grozi, że zniszczy całe miasto. Tajemnicza postać znana jako Architekt zaczyna od jednoczesnego wyburzenia trzech najstarszych mostów w Gotham. Bierze na celownik budynki związane z dziedzictwem najbardziej znanych mieszkańców tego miasta, w tym Bruce’a Wayne’a. Aby poznać motywy Architekta i jego związki z ponurą przeszłością Gotham, Batman musi zwrócić się o pomoc do Robina, Red Robina oraz Black Bat (postaci, która w ramach programu Batman Incorporated działa w Hongkongu). Czy uda im się wyśledzić nowego złoczyńcę, zanim ten ukończy swój wielki projekt? A może potężna eksplozja zakończy istnienie dumnej metropolii? 


Snyder nie odpuszcza swojego rozwijania uniwersum Batmana. Po pamiętnym runie z „New 52” i kolejnych opowieściach aż po eventy "Metal” i „Death Metal” włącznie. Wprowadził wiele ciekawych elementów, a teraz po raz kolejny serwuje nam dobrą opowieść. I udane rozwinięcie batmanowskiej mitologii. Jeśli czytaliście chociaż jeden komiks z Batmanem w wykonaniu Snydera, wiecie czego się spodziewać. Poza rewolucyjnym „Trybunałem sów” to za każdym razem dobre, może nie powalające na kolana, ale bardzo przyjemne i nastrojowe opowieści. jest w nich akcja, jest klimat. No i są też świetne rysunki. Dzięki temu to kawał bardzo udanej rozrywki. Tylko rozrywki, aż rozrywki, jakby nie patrzeć, w swojej kategorii to udane dzieła i „Budowniczowie Gotham” też są warci poznania.

Dmitry Glukhowsky Outpost 2

  Dmitry Glukhowsky to autor osławionej już książki, jaką jest "Metro 3033" i innych takich jak "FUTU.RE", czy zbioru ci...