niedziela, 8 marca 2020

Możemy cię zbudować Philip K. Dick


/REBIS/


Philip K. Dick to pisarz, którego powieści zyskały niesamowitą popularność. Najbardziej znany ze swoich fantastycznych powieści. Doszło nawet do tego, że kiedy chciał wydać książkę nie związaną z fantastyką, wydawca odrzucił ją, ale zaznaczył że kolejne science fiction chętnie wyda. Dick więc, aby się utrzymać produkował hurtowo fantastykę. Jedne publikacje lepsze, drugie gorsze, ale wszystkie zapadające w pamięci.
Wystarczy wspomnieć”Możemy Cię zbudować”, „Człowiek z Wysokiego Zamku”, „Ubik”, czy inne. Jego prozę wielokrotnie przenoszono na ekran, a sam pisarz pod koniec życia wpadł w paranoję objawiającą się między innymi głosami z innego wymiaru, czy przekonaniem, że Stanisław Lem, to w gruncie rzeczy spisek komunistów, wymierzony w amerykańską literaturę fantastyczną.
A jeśli już wspomniałem, to należało się zapoznać. Nie pozostając gołosłownym sięgnąłem po „Możemy cię zbudować”.

O książce możemy przeczytać, że:
Louis Rosen i Maury Rock handlują elektronicznymi klawikordami, lecz sprzedaż kuleje, a ich ambicje sięgają znacznie wyżej. Postanawiają produkować i sprzedawać ludzi, a właściwie doskonałe cybernetyczne sobowtóry postaci historycznych. Problem polega na tym, że jedynym ich potencjalnym wspólnikiem jest Sam K. Barrows, chciwy miliarder o usposobieniu i moralności rekina, a prototyp, Abraham Lincoln, wcale nie ma ochoty być sprzedany i powołuje się na swe konstytucyjne prawa…

Jak już kiedyś wspomniałem, znam na tyle twórczość tego pisarza, że zabierając się za lekturę kolejnej jego powieści, wiem czego się spodziewać. Tak jest i tym razem. Odwieczne pytanie, co czyni nas ludźmi, również tutaj jest przed nami stawiane. A jaka jest odpowiedź tym razem? Przekonajcie się sami. Tak na marginesie należy wspomnieć, że wielu uważa tą powieści za nie jaki prequel „Łowcy androidów”. Może i w tym przypadku doczekamy się doskonałej adaptacji. Zajmująca lektura, która nie pozostawia czytelnika obojętnym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Koszmarne komando David Dastmalchian, Jesús Hervás

  Patrząc na ten komiks, trudno nie odnieść wrażenia, że DC trochę nie ma pomysłu na nowe, więc sięga do tego, co już kiedyś było, ale zbytn...