/FABRYKA SŁÓW/
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA (UWAGA Możliwe śladowe ilości spoilerów)
Właśnie skończyłem lekturę książki, która oderwała mnie od rzeczywistości na parę godzin. Były to niezwykle ekscytujące chwile i jestem zadowolony, że miałem tak zwane „oko” i wybrałem tą, a nie inną powieść.
Jest rok 2018. Wspólnota Północnoatlantycka, o ile nie walczy z Chino-Rosjanami, o kolejny obszar, stara się zwalczać własnych obywateli, którzy ściśnięci w nieludzkich warunkach, w ponurych molochach, co jakiś czas się buntują. Właśnie w takiej rzeczywistości żyje Andrew Grayson, który aby wyrwać się z tej beznadziejnej sytuacji, zaciąga się do wojska. Jego marzeniem jest odlot, na jakiś z terraformowanych światów. Ludzkość, po wynalezieniu niezwykle złożonego napędu, skolonizowała tysiące światów, lecz aby znaleźć się wśród szczęśliwców, którzy mają prawo odlecieć z Ziemi, należy być szczęśliwym zwycięzcą w losowaniu. Na naszej planecie praktycznie nie ma terenów zielonych, ponieważ prawie wszystkie zajęte są pod budowę nowych osiedli. Oczywiście, uprzywilejowani bogacze mają wszystko, ale biedacy żyją z dnia na dzień bez żadnych szans na poprawę swojej egzystencji.
Grayson, po kilkumiesięcznym szkoleniu, bierze udział w akcji, która zapadnie mu w jego pamięć już na zawsze. Jedno z blokowisk buntuje się, a jego jednostka zostaje wysłana, aby zażegnać konflikt. Jednak zbuntowani nie dają sobie w kaszę dmuchać i pozornie łatwa akcja zamienia się w jatkę, a Andrew robi coś, co ratuje oddział, ale sprowadza na niego kłopoty. Pomimo to, za sprawą przyjaznej mu pani sierżant, mężczyzna otrzymuję prawo do zmiany miejsca zakwaterowania. Grayson wybiera służbę na frachtowcu, który ma za zadanie dotrzeć do jednego ze skolonizowanych światów. Jednak na miejscu, okazuje się, że ludzkość zyskała nowe doświadczenie. Oto bowiem, spełnił się odwieczny sen. Obca rasa, niepodobna do niczego, co można sobie wyobrazić, zagraża wszystkim zajętym światom. Zaczyna się wojna, w której nie będzie jeńców. Albo wygrana albo ludzie cofną się do stadium jaskiniowców, a w najgorszym przypadku przestaną istnieć…
Pierwszy tom cyklu Frontline po prostu mnie zachwycił. Nie jestem fanem twardego sf, z przeważającymi elementami militarnymi, ale ta powieść mnie uwiodła. Oszałamiające bitwy, supernowoczesne technologie Są tu również bohaterowie, którzy niczym się nie różnią od nas, a także tajemnicza rasa obcych, która pojawia się, co prawda dopiero pod koniec książki, ale daje nadzieję na równie ekscytujący ciąg dalszy.
Kolejny tom w drodze, a będzie on nosił tytuł „Ewakuacja”. Całą tą znakomitą serię zaprezentuje nam Fabryka Słów. Premiera książki 2 września 2016 roku.
środa, 31 sierpnia 2016
Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód - Zachód Robert M. Wegner
/POWERGRAPH/
Robert M.Wegner powraca w drugim tomie opowiadań i jest to równie udany zbiór ośmiu opowiadań, co poprzednio.Tym razem Wschód, to bezkresne stepy, a Zachód, to morze i nadmorskie miasta.W każdej z tych lokacji poznajemy nietuzinkowe osoby, który swoim zachowaniem, charyzmą, wpływają znacząco na na swoje otoczenie.
Na Wschodzie to generał Laskolnyk, drugi po cesarzu-człowiek legenda, za którym podążają tłumy, gotowe skoczyć za nim w ogień i nie jest to tylko czcze gadanie.I dziewczyna, która mimo, że nie należy do ludu, przemierzającego stepy, jest traktowana na równi z najwaleczniejszymi z nich.Intryga, która może zachwiać w posadach Imperium, wielka polityka i maluczcy, którzy próbują nie dać się sprowadzić do roli podludzi.
Zachód, to piękne nadmorskie tereny i honorowy złodziej, który, mimo złej sławy, stara się mimo wszystko żyć, według zasad, które uważa za ważne.Nie waha się przed niczym, aby dowieść swych racji, a nawet posunie się do walki z najpotężniejszą osobą w mieście.
Cóż mogę dodać więcej?Ten tom, jak i poprzednia część, sprawiły, że na kilka godzin zapomniałem o bożym świecie.Wspaniały świat z realnie istniejącą magią, i ludzie, z którymi praktycznie każdy może się utożsamiać.Polecam.
Książkę otrzymałem, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Powergraph.
Naznaczeni Jennifer Lynn Barnes Cykl: Naznaczeni (tom 1)
/PASCAL/
Ostatnimi czasy nastąpił prawdziwy wysyp książek, dla młodzieży.I są to książki rozstrzelone gatunkowo.Od romansów i obyczajówek, bo fantastykę i grozę.Są to pozycje mierne i godne uwagi.Łączy je jedno.Bohaterem zawsze jest jakiś nastolatek, któremu jest źle, a sam ma jakąś specjalną moc. I nie musi to być nic paranormalnego.Tak jest i w tym przypadku.
Cassie to dziewczyna jakich wiele.Pozornie.Od dziecka posiada niezwykłą umiejętność wglądu w drugiego człowieka i odgaduje co taka osoba czuje, czego chce, kim jest.Mieszka ze swoją liczną rodziną w pewnym mieście.Ojciec wyjechał, a matka pewnego dnia zaginęła w wielce tajemniczych okolicznościach.
Pewnego dnia do dziewczyny zgłasza się agent FBI, który proponuje jej współpracę-Cassie miałaby, wraz z podobnymi do niej nastolatkami profilować przestępców.Już na samym początku zostaje rzucona na głęboką wodę-seryjny morderca zaczyna zabijać kobiety, którym, przed samą śmiercią farbuje włosy na rudy kolor.Wszystko wskazuje na to, że upodabnia swoje ofiary do matki Cassie.Czy dziewczyna dowie się, kto za tym stoi i czy sprawa jej matki zostanie rozwiązana? Przekonajcie się sami.
Niezła książka, którą przeczytałem w jedno południe.Przeznaczona raczej dla nastolatków, trzyma w napięciu, ciekawa sprawa i nietypowe sytuacje.To można przeczytać, a nawet trzeba.Książkę wydało Wydawnictwo Pascal.
niedziela, 28 sierpnia 2016
Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ - Południe Robert M.Wegner
/POWERGRAPH/
Uwielbiam fantasy, pod wszelką postacią i basta! Te powieści, rozgrywające się zazwyczaj w jakiejś alternatywie naszej poczciwej Ziemi, jednak zaludnionej, przez różnej maści stwory, rasy, a na dodatek pełne cudów, związanych z władaniem magią, to jest to, co skłania mnie zawsze, do sięgnięcia po książkę, która, wystarczy, że wspomni, że otarła się o wzmiankowany gatunek.A debiuty? Cóż w tym przypadku, nie jestem taki tolerancyjny, bo prawda jest taka, że na tyle przeczytanych przeze mnie publikacji, te podpierające się tym, że są debiutem, było bardzo mało takich, na które zwróciłem uwagę.Bo-niestety, debiut, a interesująca proza, to wykluczające się sprzeczności.Zazwyczaj.
Robert.M.Wegner, to pisarz debiutujący właśnie powieścią, którą mam przed sobą.Entuzjastyczne opinie,o tej publikacji która w między czasie, rozrosła się do cyklu, raczej nie działały pobudzająco.Ale dałem szansę, niech stracę, pomyślałem.I nie żałuję.
Pierwszy tom, podzielony jest na dwie części Północ i Południe.
Pierwsza część rozgrywa się w nieprzyjaznej, najeżonej pułapkami górzystej krainie, gdzie grupa Straży Górskiej, wypełnia zadania, mające zapewnić bezpieczeństwo, a także wyeliminować zagrożenia.Sytuacje, których są świadkiem zmuszają ich do udziału w wielce widowiskowych i pełnych emocji walk.
Druga część Południe, to zupełne przeciwieństwo Północy.Tutaj, mamy do czynienia, z zupełnie innym spojrzeniem na honor, czy na równouprawnienie.Bowiem, na niegościnnych terenach pustyni wiodą prym kobiety.Silne i niezależne, które wiedzą czego chcą i nie wahają się przed niczym, aby swój cel osiągnąć.
Słowem podsumowania, książka będąca zbiorem ośmiu opowiadań, trzyma poziom przez cały czas.Mamy tu widowiskowe walki, nietypową historię miłosną, walkę z potężnym złem i wszechobecną magię.
Jest dobrze, powiedziałbym nawet doskonale.Oby pozostałe tomy, nie zawiodły moich oczekiwań.
Publikację otrzymałem, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Powergraph.
Rumunia oraz Mołdawia. Mozaika w żywych kolorach. Wydanie 5 praca zbiorowa
/BEZDROŻA/
Rumunia i jej okolice, a konkretniej sąsiadująca z nią Mołdawia, nie są zbyt dobrze znane polskiemu turyście.W ubiegłym wieku, tereny te, wraz z Bułgarią, były niezwykle popularne wśród turystów i zasłużenie.Teraz teren ten wydaje się nam zacofany i nie godny, większej uwagi, a co dopiero podróży.A nie słusznie!
Jak wykazuje przewodnik"Rumunia oraz Mołdawia.Mozaika w żywych kolorach", to przepiękne tereny z mnóstwem zabytków, przejrzystą wodą, oraz przyjaznymi ludźmi.Rumunia to także osławiona Transylwania i Wlad Palownik,, który swoimi działaniami, znacząco wpłynął na mit o wampirach.
Mołdawia, to zaś przepięknie położony maleńki kraj, pełen zabytkowych cerkwi i monasterów.Osobnym tematem, jest także różnorodna i niezwykle smaczna kuchnia, której walory, są doceniane przez smakoszy odrobinę egzotycznych dań.
Książka ta, zawiera nie tylko, jak wspomniałem opis miejsc, które obowiązkowo trzeba odwiedzić.Mamy tu także mapę obu krajów, kalendarz ciekawych wydarzeń kulturalnych, podręczny słowniczek, najczęściej spotykanych zwrotów, opis zabytków, miejscowości, a nawet przybliżone ceny wstępu do niektórych atrakcji.
Jeżeli wybieracie się w tamte rejony, ten przewodnik jest dla Was.Ja na pewno skorzystam, jeżeli moje plany ulegną realizacji.
Książkę wydało Wydawnictwo Bezdroża.
Rumunia i jej okolice, a konkretniej sąsiadująca z nią Mołdawia, nie są zbyt dobrze znane polskiemu turyście.W ubiegłym wieku, tereny te, wraz z Bułgarią, były niezwykle popularne wśród turystów i zasłużenie.Teraz teren ten wydaje się nam zacofany i nie godny, większej uwagi, a co dopiero podróży.A nie słusznie!
Jak wykazuje przewodnik"Rumunia oraz Mołdawia.Mozaika w żywych kolorach", to przepiękne tereny z mnóstwem zabytków, przejrzystą wodą, oraz przyjaznymi ludźmi.Rumunia to także osławiona Transylwania i Wlad Palownik,, który swoimi działaniami, znacząco wpłynął na mit o wampirach.
Mołdawia, to zaś przepięknie położony maleńki kraj, pełen zabytkowych cerkwi i monasterów.Osobnym tematem, jest także różnorodna i niezwykle smaczna kuchnia, której walory, są doceniane przez smakoszy odrobinę egzotycznych dań.
Książka ta, zawiera nie tylko, jak wspomniałem opis miejsc, które obowiązkowo trzeba odwiedzić.Mamy tu także mapę obu krajów, kalendarz ciekawych wydarzeń kulturalnych, podręczny słowniczek, najczęściej spotykanych zwrotów, opis zabytków, miejscowości, a nawet przybliżone ceny wstępu do niektórych atrakcji.
Jeżeli wybieracie się w tamte rejony, ten przewodnik jest dla Was.Ja na pewno skorzystam, jeżeli moje plany ulegną realizacji.
Książkę wydało Wydawnictwo Bezdroża.
Ciuciubabka Arne Dahl
/CZARNA OWCA/
Skandynawskie kryminały, choć podbijają serca czytelników na całym świecie, mają jedną podstawową wadę - wszystkie wydają się być takie same. podobnie jest w przypadku Ciuciubabki, nie mniej to naprawdę udana pozycja dla fanów thrillerów wypełnionych po brzegi bohaterami.Zacznijmy może jednak od początku.
Organizacja OpCop zajmuje się śledztwem, którego głównym wątkiem jest handel żywym towarem,A ściślej rzecz ujmując żebrakami.Przestępcy, wyszli z założenia, że takimi osobami nikt się nie zainteresuje.Co za tym idzie, ich proceder będzie kwitł i przynosił dochody.Tak się działo-istotnie na samym początku.Sprawa w którą zaangażowano rzeszę ludzi i nie mały środki, stała w miejscu.Dopóki, pewien szczegół, nie sprawił, że całe to dochodzenie nabrało tempa, które wskazywało na pozytywne rozwiązanie, tego bulwersującego procederu.
Pobocznym wątkiem, jest śledztwo, jakie prowadzi Paul Hjelm, który nieoficjalnie wspiera pewną panią komisarz, której ustawa-o ile ujrzy światło dzienne, wpłynie przede wszystkim na możnych tego świata.Co za tym idzie, kobiecie grozi realne niebezpieczeństwo, a na jej życie dybie nie jeden przestępca.
Przez pierwsze-może sto stron, książka sprawia, że osoby cierpiące na bezsenność, mogą profilaktycznie czytać, wymienioną pozycję i problem z brakiem snu mają rozwiązany.Takiego nagromadzenia bohaterów, z których każdy ma inne podejście do swojego miejsca, w sprawie, czy tylko do swojego życia, dawno nie spotkałem, a czytam całkiem sporo.Rozwlekle i pozornie nie na temat-takie wrażenie nasunęło mi się po przebrnięciu przez te wszystkie osoby i ich działania.Masa faktów, jeszcze więcej osób, trzeba na prawdę dużo cierpliwości, żeby przez to przebrnąć.
Autor, sprawia wrażenie człowieka, który ma pomysł na powieść, ogólny zarys intrygi, postaci, tylko nie do końca ogarnął, co która osoba robi.Dlatego powieść ta, nie jest niestety idealna.Musiałem ją przeczytać, żeby się utwierdzić, w moim przekonaniu, że kolejny raz kryminał skandynawski, doprowadził do tego, że zniechęciłem się do sięgania po takie powieści, a tu proszę!Spróbujcie dobrnąć do finału całości, a nie pożałujecie.To chyba, nagroda, jaką pisarz, postanowił wynagrodzić moje cierpienia, gdy przedzierałem, się niemalże, z maczetą przez tą dżunglę słów.Oj było warto.Jeżeli miałem jakieś obiekcje, to zniknęły one niemal bez śladu.Co za tym idzie, kolejny tom cyklu(bo w trakcie lektury, dowiedziałem się, że to kolejny tom dłuższego ciągu) na pewno przeczytam, jednak nie będzie to dla mnie priorytet.Obawiam się znowu tego przedzierania, przez gąszcz postaci i ich działania.Ale, jako, że znany jestem, z umartwiania się lekturą, zapewne to zrobię.
Podsumowując-warto sięgnąć po tą lekturę, choćby, ze względu, na doskonały suspens.Nie spodziewałem się, więc tym większe moje zaskoczenie.Książkę wydało Wydawnictwo Czarna Owca.
Kościół szpiegów. Tajna wojna papieża z Hitlerem Mark Riebling
/WYDAWNICTWO LITERACKIE/
PRZEDPREMIEROWO
Temat milczenia Piusa XII, względem eksterminacji Żydów, ale nie tylko, przez nazistów, wzbudza kontrowersje do dziś.Uważano, że taka osoba, niezwykle ważna dla milionów katolików, będąca wzorem moralności, nie powinna milczeć.Powinna swoją postawą, wykazać, że los milionów bestialsko mordowanych przez, ogarniętego obsesją małego kaprala, nie jest jej obojętny.Stało się inaczej.Papież całą swoją postawą wskazywał bierność i obojętność wobec losu skazanych na śmierć.Pozornie.
Autor książki Mark Riebling, w czasie swojego wieloletniego śledztwa, wykazał, że elita watykańska, nie tylko pomagała ocalić tysiące osób, ale nawet miała wgląd w plany zgładzenia Hitlera, który to zamach-jak wiemy nie odniósł skutku.Ironią losu było to, że Hitler wysoko mierząc, stwierdził, że to Opatrzność Boża nad nim czuwała.Było chyba inaczej, po prostu, zamachy były przeprowadzone, bez żadnego planu i koordynacji.Widocznie, czas nie pozwalał, na lepsze zaplanowanie takich działań.
A wracając do papieża, rozległa siatka szpiegów, na wszystkich okupowanych terenach, pozwalała mu na bieżąco działać, a tym samym nie raz wpływać, na to, aby osoby prowadzone na rzeź, ukryć w klasztorze, czy w innej instytucji, wspieranej od pokoleń przez kościół.Był dogłębnie wstrząśnięty napływającymi doń informacjami.Jednak jego reakcja, mogła wpłynąć znacząco na los choćby katolików, z terenów zajętych przez wroga, dlatego milczał, skupiając się na pomocy, która nie wymagała słów.
Ciekawa i zajmująca lektura, dodatkowo wzbogacona mnóstwem zdjęć.Autor ma talent, do przedstawiania sytuacji, w takich sposób, że lekturę trudno odłożyć, a to duży plus.
Jestem zaintrygowany i z pewnością sięgnę po inne tytuły tego pisarza.
Premiera książki-15 września, ukaże się ona nakładem Wydawnictwa Literackiego.
czwartek, 25 sierpnia 2016
Cesarstwo to ty Javier Moro
/NOIR SUR BLANC/
Brazylia, ostatnimi czasy stała się niezwykle interesującym miejscem dla wszystkich.Zapewne to zasługa niedawnych Igrzysk, które odbyły się właśnie tam.
To także słynny karnawał i gorąca samba.Świat kontrastów, gdzie obok niewyobrażalnego bogactwa, króluje skrajna nędza.Ale to nie wszystko.
W swojej zbeletryzowanej książce"Cesarstwo, to ty", autor przedstawia historię, z odległej historii tego kraju, kiedy to, podległa Portugalii kolonia, postanowiła się usamodzielnić.Efektem czego, Brazylia stała się się cesarstwem, a Piotr I, stał się pierwszym władcą tego państwa.
Oczywiście, jego działania, nie wszystkim przypadły do gustu, a przeciw własnemu synowi knuła intrygi nawet matka, która nie mogła się pogodzić, z tym, że zamiast na dworze w Portugalii, musi przebywać wśród "dzikusów".
Autor przedstawił tu także pozytywną postać, jaką bez wątpienia, była pierwsza żona cesarza, córka Franciszka Józefa-Leopoldyna.Kobieta, która mimo licznych zdrad męża i rozpaczliwej tęsknoty, za odległą ojczyzną, nie ugięła się i potrafiła zjednać sobie wszystkich, pomagając maluczkim i starając się żyć, jak na osobę z wyższych sfer przystało.Przyczyniła się także znacznie, do późniejszego zniesienia niewolnictwa w Brazylii.
Autor wykazał się znakomitą wiedzę, którą ubrał w fascynującą powieść, od której trudno się oderwać.Najwyższe sfery ówczesnego świata, ukazał w niekorzystnym świetle.Pełno tu było intryg, zdrad, a nawet skrytobójstwa.Pokazał również szaloną przepaść, jaką można było zauważyć między możnymi, biednymi, a niewolnikami.
Zaczarował mnie ten świat i aż mi żal, że to już koniec.Polecam,.Książkę otrzymałem, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Noir sur Blanc.
S.Q.U.A.T. Eksperyment Konrad Kuśmirak
/IV STRONA/
Kamyk-jeden z ostatnich Wolnych Ludzi powraca.Tym razem świat, w którym, przyjdzie mu żyć, walczyć o przetrwanie, jest-choć wydaje się to niemożliwe jeszcze bardziej nieprzyjazny.Tutaj nie ma miejsca na sentymenty.Wszystkie środki dozwolone, albo zginiesz marnie, takie są odwieczne prawa natury.
Rozbłysk sprawił, że człowieczeństwo odeszło na dalszy plan, a w niektórych przypadkach, całkowicie zanikło.Parę osób usiłuje udawać, że żyją w miarę normalnie, ale to tylko krucha fasada, która zaczyna się chwiać w posadach.W Białym Mieście, dochodzi do rewolucji, ale jej skutki są dalekie, od tego, czego oczekiwano.Marzenia, o Polsce, która znowu odżyje, niemalże legły w gruzach, ale parę osób, nadal wierzy, że kiedyś znowu powstanie.
Cóż mogę dodać od siebie.Kolejna książka, tego autora, którą przeczytałem, z zainteresowaniem.Bez zbędnych dłużyzn, kapitalnie przedstawia świat, w którym, każdy jest wrogiem, każdego, a jedynym sposobem, aby przetrwać, jest brak zaufania do ogółu.Człowieczeństwo, to pusty frazes, który, już dawno stracił swoje znaczenie...
Polecam.Powieść, otrzymałem dzięki uprzejmości Wydawnictwa IV Strona.
Kamyk-jeden z ostatnich Wolnych Ludzi powraca.Tym razem świat, w którym, przyjdzie mu żyć, walczyć o przetrwanie, jest-choć wydaje się to niemożliwe jeszcze bardziej nieprzyjazny.Tutaj nie ma miejsca na sentymenty.Wszystkie środki dozwolone, albo zginiesz marnie, takie są odwieczne prawa natury.
Rozbłysk sprawił, że człowieczeństwo odeszło na dalszy plan, a w niektórych przypadkach, całkowicie zanikło.Parę osób usiłuje udawać, że żyją w miarę normalnie, ale to tylko krucha fasada, która zaczyna się chwiać w posadach.W Białym Mieście, dochodzi do rewolucji, ale jej skutki są dalekie, od tego, czego oczekiwano.Marzenia, o Polsce, która znowu odżyje, niemalże legły w gruzach, ale parę osób, nadal wierzy, że kiedyś znowu powstanie.
Cóż mogę dodać od siebie.Kolejna książka, tego autora, którą przeczytałem, z zainteresowaniem.Bez zbędnych dłużyzn, kapitalnie przedstawia świat, w którym, każdy jest wrogiem, każdego, a jedynym sposobem, aby przetrwać, jest brak zaufania do ogółu.Człowieczeństwo, to pusty frazes, który, już dawno stracił swoje znaczenie...
Polecam.Powieść, otrzymałem dzięki uprzejmości Wydawnictwa IV Strona.
Wieża Robert J. Szmidt
/INSIGNIS/
Postapokaliptyczna rzeczywistość wzbudza, ostatnimi czasy pewien renesans.Opowieści o czasach, gdy-ludzkość w niedalekiej przyszłości, w wyniku, jakiejś globalnej katastrofy, zostaje poddana próbie, która ma wykazać, czy pozostało w niej jakieś człowieczeństwo, zyskują na popularności.
Są to dzieła, nie tylko naszych rodzimych twórców, ale i z literatury obcej, można coś znaleźć w tym temacie.Chodzi, tu przede wszystkim o ciekawy cykl "Metro 2033", a "Wieża", nawiązuje niejako do wydarzeń, ze wspomnianej przeze mnie powieści.
A cała akcja koncentruje się wokół postaci Nauczyciela, który zwerbowany przez Nowy Watykan, ma zapobiec, coraz liczniejszym zamieszkom, a jednocześnie, ma przeprowadzić, grupkę ludzi, na tereny, do tej chwili objęte kwarantanną.Już na początku, ktoś usiłuje zabić naszego bohatera, a sprawa, która, początkowo, wydawała się względnie prosta, urasta do rangi niebotycznej.Osoby, którym, ufał w minimalnym stopniu, nie są warte tego zaufania, a mimowolni sojusznicy, potrafią więcej zdziałać, niż tak zwani przyjaciele.
Podsumowując, jest to przede wszystkim historia ludzi, którzy, dawno zatracili swoje człowieczeństwo, a wszystkie swoje uczynki podporządkowują temu, żeby przeżyć.Nieważne jakim kosztem, tu nie ma miejsce na sentymenty.Poznajemy również opowieść o tym, jak bardzo świat zmienił się, przez jedną-zapewne pochopną decyzję, tak zwanych elit.
Książkę otrzymałem, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Insignis.
niedziela, 21 sierpnia 2016
Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu Anna Lange
/SINE QUA NON/
Jak już wielokrotnie zaznaczałem, mam wszelkie możliwe obiekcje, gdy muszę zabrać się za lekturę debiutu literackiego.Inna sprawa, że na prawdę rzadko trafiam, na taki debiut, który wywołałby jakieś większe emocje.
Z tym większą obawą sięgnąłem po publikację"Clovis LaFay.Magiczne akta Scotland Yardu".Według entuzjastycznych recenzji, zawartych, na czwartej stronie okładki, jest to jeden z najaśniejszych debiutów ostatnich lat.
I rzeczywiście!
Clovis LaFay, jest nekromantą, pochodzącym z bogatego i wiele znaczącego rodu.Tyle, że nad jego rodem, wisi cień działań jednego z przodków, który to praktykował czarną magię i miał opinię-delikatnie mówiąc niezbyt
budującą.Ale jak mówi przysłowie, co wolno wojewodzie, to nie tobie...No właśnie.Clovis, stara się, ze wszystkich sił podbudować swoją reputację, tak, aby poczynania jego rodziny, nie miały wpływu na niego samego.
John Dobson, to nadinspektor policji, próbujący sobie poradzić z niedoborem osób w świeżo powstałym oddziale.W sukurs przychodzi mu LaFay, który zostaje etatowym nekromantą.Sprawę ułatwia, dawna znajomość z lat szkolnych, oraz wspólne traumatyczne przeżycia.
Dodatkowo siostra Johna, ma wszelkie ambicje, aby zostać doskonałą pielęgniarką, a w dodatku jej potencjał magiczny, jest niezwykle wysoki.W między czasie zostaje przeprowadzony zamach na Johna, a ślady prowadzą do osoby, z którą nasi przyjaciele mieli do czynienia w przyszłości...
Doskonale odebrałem ten debiut, muszę przyznać.Dawno nie czytałem książki, której bohaterowie przypadli by mi tak do gustu.A sama zagadka kryminalna, z delikatnie wmieszaną we wszystko magią, także mnie nie zawiodła.
A wiktoriańskie klimaty? To coś, co uwielbiam i od zawsze mam słabość do powieści, które w jakiś sposób odnoszą się do tamtych czasów.
Dodatkowo autorka ukazała mnóstwo historycznych postaci, dodając im tylko lekko magicznego charakteru.
Co tu dużo mówić-jestem zachwycony.Mam tylko nadzieję, że to nie ostatnie spotkanie z tymi bohaterami i dane mi będzie się cieszyć, z kolejnego spotkania z nimi.
Książkę otrzymałem dzięki uprzejmości Wydawnictwa SQN.
Jak już wielokrotnie zaznaczałem, mam wszelkie możliwe obiekcje, gdy muszę zabrać się za lekturę debiutu literackiego.Inna sprawa, że na prawdę rzadko trafiam, na taki debiut, który wywołałby jakieś większe emocje.
Z tym większą obawą sięgnąłem po publikację"Clovis LaFay.Magiczne akta Scotland Yardu".Według entuzjastycznych recenzji, zawartych, na czwartej stronie okładki, jest to jeden z najaśniejszych debiutów ostatnich lat.
I rzeczywiście!
Clovis LaFay, jest nekromantą, pochodzącym z bogatego i wiele znaczącego rodu.Tyle, że nad jego rodem, wisi cień działań jednego z przodków, który to praktykował czarną magię i miał opinię-delikatnie mówiąc niezbyt
budującą.Ale jak mówi przysłowie, co wolno wojewodzie, to nie tobie...No właśnie.Clovis, stara się, ze wszystkich sił podbudować swoją reputację, tak, aby poczynania jego rodziny, nie miały wpływu na niego samego.
John Dobson, to nadinspektor policji, próbujący sobie poradzić z niedoborem osób w świeżo powstałym oddziale.W sukurs przychodzi mu LaFay, który zostaje etatowym nekromantą.Sprawę ułatwia, dawna znajomość z lat szkolnych, oraz wspólne traumatyczne przeżycia.
Dodatkowo siostra Johna, ma wszelkie ambicje, aby zostać doskonałą pielęgniarką, a w dodatku jej potencjał magiczny, jest niezwykle wysoki.W między czasie zostaje przeprowadzony zamach na Johna, a ślady prowadzą do osoby, z którą nasi przyjaciele mieli do czynienia w przyszłości...
Doskonale odebrałem ten debiut, muszę przyznać.Dawno nie czytałem książki, której bohaterowie przypadli by mi tak do gustu.A sama zagadka kryminalna, z delikatnie wmieszaną we wszystko magią, także mnie nie zawiodła.
A wiktoriańskie klimaty? To coś, co uwielbiam i od zawsze mam słabość do powieści, które w jakiś sposób odnoszą się do tamtych czasów.
Dodatkowo autorka ukazała mnóstwo historycznych postaci, dodając im tylko lekko magicznego charakteru.
Co tu dużo mówić-jestem zachwycony.Mam tylko nadzieję, że to nie ostatnie spotkanie z tymi bohaterami i dane mi będzie się cieszyć, z kolejnego spotkania z nimi.
Książkę otrzymałem dzięki uprzejmości Wydawnictwa SQN.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Ewangelia według Orli Eoghan Walls
Są książki, które czyta się szybko i zapomina tydzień później. Są też takie, które zostają jak dziwny sen — niby niewyraźny, ale wraca nagl...










