wtorek, 6 października 2020

Lil i Put. Parada przypałów. Maciej Kur Piotr Bednarczyk


 /EGMONT POLSKA/

Konkurs imienia Janusza Christy wyłania historie, która bawią, uczą i nie raz potrafią zachwycić swoją szatą graficzną. Kolejny cykl który przypadł do gustu jurorom to „Lil i Put”, a szósty tom nosi tytuł „Parada przypałów”.


O komiksie możemy przeczytać, że:

Piąty tom humorystycznej opowieści fantasy dla odbiorcy w każdym wieku. 

 Put przeżyje kryzys egzystencjalny, będzie zaczytywał się w książkach i odda się melomanii. Lil postanowi ujeżdżać trolla i poszczyci się celnym strzałem z łuku! Obaj bohaterowie trafią też między innymi na wyspę skarbów, do raju oraz do aresztu za zakłócanie ciszy nocnej, otrzymają mandat i kupią kamień filozoficzny z przeceny! Miksja zajmie się wywoływaniem sił nadprzyrodzonych i znów natknie się na krasnoludy! Morbinka będzie szukać ciszy i spokoju. Słodkie lenistwo, straszne potwory, potyczki z krasnoludami, niebezpieczne podróże i mnóstwo głupich pomysłów – jednym słowem zwykłe, szare życie w świecie fantasy! 

Kolejny przykład komiksu który powinien trafić do odbiorcy w każdym wieku. Oczywiście dzieci będą zachwycone, a to zasługa zabawnych przygód i całkiem niezłych ilustracji, Czytajcie dzieciom właśnie takie książeczki!

piątek, 2 października 2020

Bliźnięta z lodu S.K. Tremayne


 /CZARNA OWCA/

Kolejny raz trafiłem na powieść, po której nie spodziewałem się zbyt wiele, a całkiem miło spędziliśmy ze sobą czas. To tak zwany thriller psychologiczny. A od jakiegoś czasu raczę się powieściami z tego gatunku nagminnie – można by rzec. Kolejnym tytułem po który sięgnąłem jest opowieść „Bliźnięta z lodu”.

O książce możemy przeczytać, że:

Rok po tym, jak w wypadku ginie jedna z bliźniaczek jednojajowych, Lydia, Angus i Sarah Moorcroft przeprowadzają się na maleńką szkocką wysepkę, którą Angus odziedziczył po babci. Liczą na to, że będą mogli tam podnieść się z traumy. Jednak gdy ich żyjąca córka, Kirstie, twierdzi, że pomylili jej tożsamość – i że w rzeczywistości jest Lydią – koszmar powraca. Zbliża się zima i Angus jest zmuszony opuścić wyspę, by podjąć pracę. Sarah czuje się odizolowana, a Kirstie (a może to Lydia) staje się coraz bardziej niespokojna. Gdy potężny sztorm odcina od świata Sarę i jej córeczkę, zmuszone są stawić czoła temu, co naprawdę wydarzyło się tamtego feralnego dnia.

Thriller to gatunek, który w założeniu powinien wywoływać dreszcze. Ale jednocześnie to gatunek który winien zaskakiwać czytelnika. Gorzej gdy zaskakuje, a jednocześnie robi to tak że czytelnik jest zaskoczony brakiem zaskoczenia…

Tu tak jest zdecydowanie. Niby nie spodziewałem się takiego zakończenia, ale jednocześnie był to finał jakich wiele. Bez dumania po lekturze, jak autorowi się to udało. Nie mniej powieść czyta się całkiem dobrze. Porywająca i ostra jeśli wierzyć zapewnieniom okładki. Przekonajcie się sami.

Lisa Bjärbo Ivar i ...




 

/CZARNA OWCA/

W czasach mojej młodości, czyli jeszcze w ubiegłym wieku wybuchła moda na dinozaury. Wywołał ją stworzony na podstawie powieści Michaela Crichtona , film Stevena Spielberga „Park Jurajski”. Świat oszalał na punkcie wymarłych gadów a moda ta, jak widać nie minęła i młodzi wciąż je uwielbiają. Przykładem tego może być seria książeczek dla dzieci o Ivarze który ratuje młodego stegozaura, ratuje młode triceratopsy, zaprzyjaźnia się z tyranozaurem oraz spotyka zaginionego diplodoka.


O tych wydaniach możemy przeczytać, że:

Kraina Dinozaurów to pudełko, w którym mieszkają dinozaury Ivara.

Ivar jest mistrzem świata, jeśli chodzi o dinozaury. Ma ich bardzo dużo i nazwy wszystkich zna na pamięć. Oprócz tego Ivar wie coś, czego nie wie nikt inny. Wieczorem, kiedy tata Ivara zasypia, wszystkie dinozaury ożywają.

Pełne przygód czytadła wypełnione ciekawostkami o dinozaurach. Świetnie zilustrowane, nie tylko bawią ale i przekazują jakąś wiedzę, a nie zawsze jest to takie oczywiste. Ivar wraz ze swoimi dinozaurami sprawia że czytelnicy przenoszą się wprost w niebezpieczny ale i ciekawy świat. Potwierdzam – moi czytelnicy są zachwyceni. Dlatego polecam. 

Siedem czarnych mieczy Sam Sykes

 


/REBIS/

Fantastykę lubię i czytam tak często jak to możliwe, a to z powodu mojej ciekawości w jakim świecie autor umieści swoją powieść i czy będzie to zupełnie niemożliwy wszechświat czy całkiem prawdopodobny. Oczywiście mówię tutaj o szeroko pojętej fantastyce, bowiem fantasy to jednak co innego niż swojskie science fiction. I właśnie – całkiem niedawno – zaznajomiłem się z ciekawą powieścią, która zapewne podpięta zostanie do fantasy. Jest to „Siedem czarnych mieczy”, pierwszy tom cyklu „Śmierć imperiów”.


O książce możemy przeczytać, że:

Okradziono ją z magii.

Pozostawiono na śmierć.

Zdradzonej przez tych, którym ufała najmocniej, i odartej z magii Sal Kakofonii nie pozostało nic prócz imienia, sławy i legendarnej broni. Ma jednak wolę silniejszą od czarów i świetnie wie, dokąd pójść.

Blizna to kraina rozdarta przez potężne imperia, do której zbuntowani magowie się udają, żeby zniknąć, zhańbieni żołnierze umrzeć, Sal zaś idzie tam z mieczem, bronią i listą siedmiu nazwisk. Zemsta sama w sobie jest nagrodą.


Powieść ta to typowa przygodowa fantasy. Rzecz korzystająca z motywów rodem z Mrocznej Wieży. Dobra, epicka rozrywka, choć bez większych ambicji. Można nawet zaryzykować opinię że to także lektura dla miłośników westernów. Dobra akcja, dużo przygód i niebezpieczeństw. Lekki styl. I tylko to współczesne słownictwo niestety razi, bo autor za dużo go wrzucił do tej książki. Jakoś mi nie pasuje taki język do fantasy.  Dla wszystkich którzy lubią nonszalanckie modernistyczne podejście do tematu. Na pewno sięgnę po kolejny tom.


Per aspera ad astra Robert J. Szmidt


 

/REBIS/

Pierwsza polska space opera, która nie dość że została wydana w USA, to w dodatku polecają ją takie tuzy jak Nancy Kress, czy Jack Campbell. Musi być rzeczywiście dobrze. I jako czytelnik nie mam praktycznie żadnych zastrzeżeń. Całkiem niedawno przeczytałem „Per aspera ad astra”, która to powieść jest swoistym prequelem „Pola dawno zapomnianych bitew”.


O książce możemy przeczytać, że:

Historia przodka Henryana Święckiego żyjącego w okresie wojny domowej.

O tym, że droga do gwiazd może być usłana cierniami, przekonuje się na własnej skórze Robert Bukowski, dowódca pierwszej wyprawy kolonizacyjnej, która w połowie XXI wieku wyrusza poza Układ Słoneczny.

Celem Mayflower jest znajdujący się w odległości 25,5 lat świetlnych system Centuriona, w którego ekosferze astrofizycy odkryli ziemiopodobną planetę.

Trwająca sto siedemdziesiąt lat podróż nie przebiega jednak tak gładko, jak zakładali jej organizatorzy. Poddawana kolejnym ciężkim próbom załoga będzie musiała nie tylko stawić czoło niespodziewanym przeciwnościom losu, ale także pokonać znacznie groźniejsze, wewnętrzne demony.


„Per aspera…” to typowe dla autora sf. A właściwie space opery gdzie dzieje się dużo i widowiskowo, ale na razie niewiele z tego wynika. Być może nie porównałbym go do któregoś z mistrzów gatunku, jednak powieść ta to przyzwoita rozrywka. Bez głębi, albo ja nie umiem jej odnaleźć. Mamy tu akcję, kosmiczne przygody, podbój przestrzeni, odkrywanie tajemnic. Wszystko w rozrywkowym wymiarze podane lekkim niewymagającym stylem. Co ważne – prequel nie jest tak dobry jak „Pola…” 


Bóg Imperator Diuny Frank Herbert


 /REBIS/

Frank Herbert zaistniał w wyobraźni czytelników, przede  wszystkim dzięki genialnemu cyklowi o pustynnej planecie Arrakis na której znajdują się złoża niezwykle cennej substancji zwanej przyprawą. Chodzi tu oczywiście o Diunę i jej kontynuacje. Zresztą po śmierci autora jego syn wraz ze wspomagającymi go autorami, nadal kontynuuje całą opowieść. Czytając kolejne perypetie Paula Atrydy i jego rządów, na wiele tygodni byłem stracony dla świata. I całkiem niedawno przypominam sobie jak się to wszystko zaczęło. Tym razem skończyłem lekturę tomu czwartego „Bóg. Imperator Diuny”.

O książce możemy przeczytać, że:

Pokonawszy Alię i podporządkowawszy sobie nieustannie knujący intrygi ród Corrinów, Leto II objął rządy w Imperium i wprowadził je na swój Złoty Szlak. Trzy i pół tysiąca lat narzuconego spokoju zmieniło jednak niewiele. Bene Gesserit, Tleilaxanie, Ixanie i Gildia Kosmiczna – trzymani w ryzach groźbą odcięcia dostaw życiodajnego melanżu – gotowi są zrobić wszystko, by w końcu pozbyć się człowieka-czerwia.

Syn legendarnego Muad’Diba staje w obliczu najbardziej diabolicznego spisku w historii. Spisku, który może doprowadzić nawet do śmierci Boga…

Mogę się tylko powtórzyć.

Diuna to powieść którą się albo kocha albo nienawidzi. Science fiction czystej wody, zabierające nas na wyprawę na planetę, gdzie historia – można rzec – potoczyła się inaczej  i wciąż tkwi na innym poziomie rozwoju – bliskim, a jednocześnie dalekim. Doskonały przykład dzieła które czyta się od deski do deski i na długo zostaje w pamięci. Dla mnie numer jeden w fantastyce. Polecam nieustająco.

wtorek, 29 września 2020

Andrzej Ziemiański Cyberpunk. Odrodzenie


 /AKURAT/

Andrzeja Ziemiańskiego twórczość znam i lubię. Jakoś mam słabość do jego powieści, a szczególnie do nietypowych bohaterów, którymi zaludnia swoje książki, stawiając przed nimi -wydawałoby się - przeszkody nie do pokonania. A jeszcze do tego akcja, humor, trochę fantastyki i mamy wszystko. „Toy wars”, to pierwsza powieść tego pisarza, która przychodzi mi do głowy. A przecież to twórca Achai! Ale to nie jedyne dzieła. Całkiem niedawno wciągnęła mnie opowieść dziejąca się w niezwykłym mieście. Nosi ona tytuł „Cyberpunk. Odrodzenie”.


O książce możemy przeczytać, że:

Okryte mgłą i spowite deszczem wieżowce, wąskie, zatłoczone uliczki, pulsujące neony i wielkoformatowe reklamy dają tło rzeczywistości, w której kwitną przestępczość, nielegalny handel bronią, danymi, a nawet ludzkim ciałem. To świat, w którym jednostka nic nie znaczy, a za los ogółu odpowiadają wielkie korporacje i gangi. To Zakazane Miasto.

Shey Scott – były policjant, wydalony ze służby z powodu śmiertelnej choroby oraz partnerujący mu Lou Landon usiłują namierzyć Axel Staller – bliźniaczą siostrę kobiety, która w biały dzień, mimo najwyższych środków bezpieczeństwa i drobiazgowej kontroli, pod okiem kamer, z niewiadomych przyczyn zamordowała kilkanaście osób.


Cyberpunk, jako gatunek narodził się wraz z powieścią „Neuromancer”, ale miał wielu ojców, wliczając w to Franka Millera. Gatunkowo tkwi gdzieś pomiędzy fantastyką, s mrocznym kryminałem noir. Ziemiańskiemu doskonale wyszła ta mieszanka gatunków. To interesujący kryminał, w którym miasto przyszłości odgrywa znaczącą rolę. Jest ciekawie, zaskakująco i wciągająco. Polecam zatem.

wtorek, 8 września 2020

Miłość w Auschwitz FrancescaPaci





/PRÓSZYŃSKI I S-KA/
Bazując na II wojny światowej stworzono tyle różnego rodzaju dzieł że nie sposób zaznajomić się z całością. To nie tylko rozległe analizy, tego co doprowadziło do wybuchu tejże, ale i powieści dziejące się w tamtych ciężkich czasach, czyli dramatyczne losy ludzi. Ale także filmy dramaty, horrory, a nawet komedie. Wymieniać można długo. Jednak najlepiej skupić się na historiach, które są oparte na wspomnieniach osób, osobiście zaangażowanych w ten koszmar. Jednak II wojna światowa to temat rzeka. I jak na tak obszerny temat i tu można trafić na opowieść o której się nie słyszało. Dla mnie taka pozycją jest „Miłość w Auschwitz”.

O książce możemy przeczytać, że:
Ta historia jest prawdziwa - gdyby wyszła spod pióra pisarza, z pewnością krytykowano by go za zbyt wybujałą wyobraźnię.
To jedna z najbardziej poruszających i niezwykłych, prawdziwych opowieści o miłości. Polski więzień polityczny, żydowska dziewczyna, szaleńcza miłość i obóz w Auschwitz w 1944 roku. Edward Galiński i Mala Zimetbaum, wykształcona, błyskotliwa młoda kobieta, pełniąca w obozie rolę tłumaczki, zakochali się w sobie i dokonali niemożliwego. Uciekli z Auschwitz, by chociaż przez chwilę cieszyć się swoją miłością na wolności.

Historia którą powinien poznać każdy. Kolejna opowieść dziejąca się podczas II wojny światowej. Jednak tym razem oparta na faktach. Jak to zwykle bywa z takimi opowieściami, aż trudno uwierzyć że to wszystko wydarzyło się naprawdę. Jeśli temat rzeka jakim jest druga wojna światowa, a tym bardziej obozy zagłady - leżą w strefie waszych zainteresowań, powinniście sięgnąć i po to wydanie. Ze swej strony polecam.

Latawce Romain Gary



/PRÓSZYŃSKI I S-KA/

Romain Gary to pisarz swego czasu niemalże kultowy w naszym kraju. Dzisiaj nieco zapomniany, jednak jego książki naprawdę warto poznać i przekonać się z jakiego powodu był aż tak lubiany. Niedawno Wydawnictwo Prószyński i s/ka wydało powieść dotychczas u nas nie wydaną. Chodzi oczywiście o „Latawce”.

O książce możemy przeczytać, że:
W czasie gdy Hitler dochodzi do władzy, w małym gospodarstwie w Normandii Ludo dorasta pod opieką wuja Ambrożego, ekscentrycznego listonosza, pacyfisty i konstruktora wymyślnych latawców. Spokój sielskiego życia kończy się jednak  z chwilą, gdy Ludo poznaje Lilę, mieszkającą w pobliżu dziewczynę z polskiej arystokratycznej rodziny. Ludo zakochuje się w niej bez pamięci, jednak Lila pozostaje obojętna, nie odwzajemniając uczuć chłopca. W pewnym momencie coś zaczyna między nimi iskrzyć, jednak właśnie wtedy wybucha wojna i dziewczyna nagle znika. Ludo postanawia opuścić Cléry w poszukiwaniu ukochanej - zrobi wszystko, by ocalić miłość, Lilę i nadzieję.

Wciągająca opowieść o nadziei, która nie umiera nigdy oraz o tym co w naszym życiu jest tak naprawdę ważne . Moją uwagę przykuły zwłaszcza fragmenty odnoszące się do czasów, w których autor umieścił akcję swojej powieści. To oczywiście czasy II wojny światowej. Autor nie boi się trudnych tematów takich jak kolaboracja części Francuzów z Niemcami, ale nie tylko. To także niezła historia miłosna i latawce, które można uznać za symbol wolności. Polecam waszej uwadze.

środa, 2 września 2020

Córka nieboszczyka Joanna Jodełka


/REBIS/

Joanna Jodełka  za swoją debiutancką powieść  Polichromia. Zbrodnia o wielu barwach (2010) została uhonorowana Nagrodą Wielkiego Kalibru na Międzynarodowym Festiwalu Kryminału we Wrocławiu. Jest także autorką książek takich jak: Grzechotki, Kamyka, Kryminalistki, Wariatki.
Nie można także zapomnieć o powieści „Córka nieboszczyka”, która rozpoczyna cykl kryminalny z nietypowych duetem.

O książce możemy przeczytać, że:
Pierwsza część kryminalnego cyklu, którego bohaterkami są przyrodnie siostry: konserwatorka dzieł sztuki Tycjana i charakteryzatorka teatralna Angelina. Poznają się na pogrzebie ojca, bibliotekarza z Pracowni Zbiorów Masońskich. Ekscentryczna ciotka jako jedyna wątpi, że ich ojciec zmarł śmiercią naturalną. Podejrzani są wszyscy: stary antykwariusz, kolekcjoner masoników, brat naukowiec, właścicielka sklepu ezoterycznego, kuzynki bliźniaczki, młoda instagramerka, a nawet ogrodnik.
Mimo pierwotnej niechęci siostry zmuszone są jednak rozpocząć własne śledztwo.

Podsumowując. Jest to niezłe połączenie kryminału z komedią. Co jakiś czas można wybuchnąć śmiechem na zmianę z dedukowaniem kto też zabił tego czy owego. Mnie utkwiła w pamięci scena na cmentarzu, kiedy to dwie starsze panie prawie że się pobiły o bukiet margerytek. Dla takich scen warto. Czekam na kolejne części!

Dzieci Diuny Frank Herbert



/REBIS/

Kto z was kojarzy wydawnictwo Phantom International? To właśnie to wydawnictwo wypuściło całą serię książek o niegościnnej planecie, która skrywała pewien sekret. To niemalże pierwsze science fiction, które przeczytałem i na długo zapadło mi w pamięci. Gdy o wspomnianym wydawnictwie nikt już prawie nie pamiętał, wydawnictwo Rebis wznowiło serię w ekskluzywnym wydaniu, z genialnymi rysunkami Siudmaka, a całkiem niedawno dla mniej wybrednych czytelników – wydanie w miękkiej oprawie. Jednak treść nadal jest doskonała. A ja właśnie przypomniałem sobie tom trzeci noszący tytuł „Dzieci Diuny”.


O książce możemy przeczytać, że:
Upłynęło dziewięć lat, odkąd oślepiony Muad’Dib ruszył samotnie na pustynię na spotkanie z Szej-huludem. W tym czasie Imperium rządziła jego siostra Alia. Na drodze opętanej regentce wciąż jednak stoją prawowici następcy Paula – Leto i Ganima. Dzieci są też zagrożeniem dla rodu Corrinów, odwiecznego wroga Atrydów, chcącego ponownie zasiąść na Tronie Złotego Lwa.
Bliźnięta, którym również grozi opętanie, podejmują dramatyczną walkę na kilku frontach. Tymczasem na Arrakis pojawia się charyzmatyczny niewidomy Kaznodzieja, który bardzo przypomina ich zmarłego ojca…

Jak i pozostałe tomy Diuny tak i ten nie może się nie podobać. Oparty na podobnych schematach, utrzymany w takim samym klimacie, dostarcza niezapomnianych przeżyć. Co istotne – cały cykl trzyma wysoki poziom, a nie jest to takie oczywiste przy wielotomowych opowieściach. Ja mogę polecić. Czekam z niecierpliwością na nową ekranizację pierwszego tomu.

Ewangelia według Orli Eoghan Walls

 Są książki, które czyta się szybko i zapomina tydzień później. Są też takie, które zostają jak dziwny sen — niby niewyraźny, ale wraca nagl...