czwartek, 30 lipca 2020
Żarłoczna MarcyKate Connolly
/CZY TAM/
W Bryre pojawia się wiedźma. Podróżuje w chatce na kurzych łapkach i uwielbia jeść dzieci. Kiedy porywa Hansa, młodszego brata Grety, dziewczyna nie daje za wygraną. Zawiera z wiedźmą układ: Hans odzyska wolność, jeśli Greta przyniesie wiedźmie pewien cenny przedmiot.
W tym celu musi udać się do Belladomy – miasta, w którym niegdyś była więziona. Z pomocą nowego przyjaciela, Dalena – pół chłopca, pół konia – Greta wyrusza do walki z wrogami i własną słabością.
Jako dodatek, w książce zamieszczona jest nowela stanowiąca prequel do Potwornej. Dzięki niej, jeszcze raz możemy spotkać się z Rosabel i Renem w zastraszonej przez czarownika Belladomie.
„Żarłoczna” dobra jak „Potworna”. Uwielbiam tą opowieść i uważam że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Przede wszystkim jest to dosyć nietypowa baśń w której nie wszystko jest takie jak się wydaje. Może lekko przewidywalna, ale to mi nie przeszkadzało w odwracaniu kolejnych stron. Uważam że to jedna z lepszych książek, jakie przeczytałem. Oczywiście w kategorii „lekkie i łatwe, w sam raz na leżak”. Polecam zatem tą powieść, jak i „Potworną” tej samej autorki.
Gdy smok się wprowadza Jodi Moore
/CZY TAM/
Ostatnimi czasy wychodzi całkiem sporo książek typowo dla małego czytelnika. Nie tylko niezwykle kolorowe, ale uczące czegoś, jednocześnie całkiem wciągają w swój świat. Nie tak dawno trafiłem na jedną z ulubionych książeczek mojego siostrzeńca. A jest to „Gdy smok się wprowadza”.
O książce możemy przeczytać, że:
Gdy cała rodzina pojawia się na plaży – zaczyna się zabawa: chłopiec buduje doskonały zamek z piasku do którego wprowadza się smok. Jak wiadomo, każde dziecko chciałoby mieć własnego smoka, bo można z nim robić całe mnóstwo różnych fajnych rzeczy. Niestety, gdy rodzina chłopca kwestionuje istnienie nowego przyjaciela, zaczynają się problemy…
Czy smok jest prawdziwy?
Wspaniała opowieść poszerzająca wyobraźnię dziecka. Bajecznie kolorowe dzieło o małym chłopcu, który dzięki swojej fantazji znajduje prawdziwego przyjaciela, w dodatku jest to najprawdziwszy smok! Trzylatek jest zachwycony tą historią. Czytajcie swoim pociechom – bo warto.
Marvel Now 2.0 Tajne imperium Steve McNiven Nick Spencer Andrea Sorrentino Francis Leinil Yu Jesús Saiz Rod Reis Daniel Acuña
/EGMONT POLSKA/
„Tajne Imperium” to nowy, duży event od Marvela. Jak podobne eventy, tak i ten został skrojony według tego samego schematu, co wszystkie poprzednie. Ma swoje trafne momenty, ale też i nie brak w nim sztampowych scen.
Warto zauważyć, że „Tajnego Imperium” nie ma większego sensu czytać bez znajomości obu tomów o „Kapitanie Ameryce”. Wszystko się tu łączy w jedną opowieść, która miała wywrócić życie kapitana do góry nogami, ale jak zwykle nic z tego nie wyszło. Rzecz jest prosta, epicka, pełna walk i strat, ale w ostatecznym rozrachunku nie zmienia się nic.
Szata graficzna jest podobna do komiksu: dobra, ale niespójna. Różni artyści, czasem lepsi, czasem gorsi, serwują nam najróżniejsze stylistycznie zeszyty. Ogląda się to miło, ale lepiej wypadłoby jakby stworzył całość jeden autor. Kto jednak lubi kapitana, śmiało może sięgnąć.
Kapitan Ameryka: Steve Rogers. Tom 2 Nick Spencer, Andres Guinaldo i inni...
/EGMONT POLSKA/
Kapitan Ameryka powstał w 1941 roku i początkowo wykorzystywany był do propagandy. Istnieje między innymi rysunek na którym uderza pięścią w twarz Hitlera. W początkowych numerach jego przygód ma nawet pomocnika, który w swoim czasie stanie się superbohaterem. Lubię tą postać i zawsze z ciekawością sięgam po kolejne jego przygody. Że o filmach nie wspomnę, a pojawia się ta postać w kilkunastu produkcjach. Tym razem w ręce wpadł mi tom „Kapitan Ameryka. Steve Rogers.” A jest to drugi tom.
Słowem podsumowania
Po latach zaniedbywania polskich miłośników Kapitana Ameryki w końcu możemy czytać regularnie zarówno jego klasyczne, jak i nowe przygody. Do tych drugich zalicza się niniejszy tom, który stanowi jednocześnie wprowadzenie do wielkiego wydarzenia jakim jest „Tajne imperium”.
Chociaż przyczyny tego, że kapitan jest faszystą zostały wyjaśnione na początku poprzedniej części, i tak całość czyta się znakomicie. To po prostu tom o dążeniu Kapitana do stanięcia na czele USA, którymi rządzić ma Hydra. Ale owo dążenie jest ciekawe, dynamiczne i wciągające.
Mniej tu za to szpiegowskich klimatów, które widać było w poprzednim tomie. Komiks ciekawie odnosi się do innych historii z universum Marvela – a to – przynajmniej dla mnie – spory plus. Co do rysunków są one spójne i mogą się podobać, jednak są prostsze niż te w „Tajnym imperium”.
Niemniej polecam i ten tytuł.
Ultimate Spider-Man. Tom 7 Brian Michael Bendis, Mark Bagley
/EGMONT POLSKA/
Spiderman, albo jak wolą niektórzy Spider-Man zaistniał w wyobraźni komiksomaniaków już w 1965 roku. I jak można się dowiedzieć powstał z połączenia kilku postaci komiksowych, z których jedna była nawet złoczyńcą. A wszystko zaczęło się, kiedy Peter Parker, będąc na wycieczce szkolnej, przypadkowo zostaje ukąszony przez radioaktywnego pająka, w wyniku czego nabiera mocy, z których tkanie pajęczych sieci, jest najmniej spektakularną. Oczywiście Peter - jako że jest nastolatkiem - musi ukrywać swoje moce. Ale wraz z mocą przychodzi również odpowiedzialność. Chłopak szybko się o tym przekonuje, kiedy przez jego niezaangażowanie, pośrednio przez niego ginie jego wujek. Od tego czasu nasz Człowiek Pająk staje w szranki z najgorszymi zbirami, a niektórzy szczerze go nienawidzą. Na podstawie komiksu powstało kilkanaście seriali animowanych, parę wersji aktorskich, oraz filmy kinowe, z których najnowszy miał premierę nie tak dawno temu.
A przede mną „Ultimate Spider – Man 7”.
Najlepsza seria o Spider-Manie trwa. „Ultimate” to jednocześnie opowieść, która na nowo opowiada nam losy Spider-Mana. I robi to w sposób rewelacyjny i bardzo przystępny, chociaż miłośnicy uniwersum Marvela rozeznani w jego dziejach znajdą tu dla siebie zdecydowanie więcej.
Jak większość poprzednich tomów, tak i ten złożony jest z dwóch opowieści. pierwsza to kolejna historia o Goblinie, pełna walk i widowiskowych scen. Druga to bardziej gangsterskie klimaty, opowiadające o starciu z Kingpinem (znów). Można by myśleć, że będzie to wtórna część serii, ale Bendis jak zwykle serwuje nam kawał dobrego komiksu.
Co do rysunków – odniosłem wrażenie, że są coraz prostsze, jednak nadal robią wrażenie. Polecam zatem waszej uwadze całą serię.
W dół, do Ziemi. Philippe Thirault
/EGMONT POLSKA/
Jako że uważam Roberta Silverberga za jednego z najlepszych pisarzy science fiction, nie mogłem nie sięgnąć po komiksową adaptację jego powieści z lat siedemdziesiątych „W dół, do ziemi”.
O komiksie możemy przeczytać, że:
Były porucznik Eddie Gundersen wraca na planetę Belzagor, gdzie zostawił młodzieńcze złudzenia, miłość swojego życia i wstydliwą kolonialną przeszłość. Dowiaduje się, że ten bujny, zielony raj został oddany dwóm inteligentnym gatunkom: nildorom i sulidorom. Zmierzając z ekspedycją ku granicom znanych krain, Gundersen musi stawić czoła swoim demonom i wyrównać rachunki z planetą, która nadal kryje wiele tajemnic.
W komiksie tym mniej widać wewnętrzne przeobrażenie bohatera. W książce przedstawiono to zdecydowanie lepiej. Poza tym sama planeta i jej mieszkańcy pokrywają się z niektórymi moimi wyobrażeniami, tak że jestem zadowolony. Historia jest świetna i super że możemy ją obejrzeć i porównać ze swoimi wizjami tego obcego świata. Mnie się podobało, oby więcej takich adaptacji.
W krainie wilków Derib, Job
/EGMONT POLSKA/
Andre Jobin – znany jako Job to znany twórca komiksów, założyciel pisma dla dzieci. Od 1973 roku stworzył kilkadziesiąt tomów przygód małego Indianina. W 2016 roku napisał swoją ostatnią historię o Yakarim. Ale seria nadal jest kontynuowana. Wydawnictwo Egmont postanowiło wznowić klasyczne już przygody młodego Siuksa. A przede mną już ósmy tom serii „Yakari w krainie wilków”
O komiksie możemy przeczytać:
Plemię Siuksów zakłada zimowy obóz w lesistych górach. Jeden z Indian rozpoznaje okolicę, w której trzy lata wcześniej stoczył przegraną walkę z wielkim wilkiem, przywódcą watahy. Teraz postanawia odpłacić się dzikim bestiom, wyrusza więc na polowanie. Tymczasem Yakari spotyka kulawego wilka, który twierdzi, że leśnych drapieżników nie należy się bać. Co się stanie, kiedy żądny zemsty Indianin odnajdzie watahę? Czy istnieje jakiś sposób, aby zachować pokój w Krainie Wilków?
Podsumowując. Ta opowieść nie ustępuje w niczym poprzednim. Jest wesoło, czasami niebezpiecznie, zawsze jednak wszystko kończy się dobrze. Mały Indianin jest zaradny, a jego dar rozumienia mowy zwierząt nieraz wyplątywała go z niezłych tarapatów. Podobnie jest i tutaj. Seria ta zdobyła kilka nagród w kategorii komiksów dziecięcych, a do dzisiaj wydano prawie czterdzieści numerów, a to o czymś świadczy. Polecam całą serię, nie tylko młodym czytelnikom.
W cieniu wież wiertniczych René Goscinny, Morris
/EGMONT POLSKA/
Serię o przygodach Samotnego Kowboja wymyślił Morris który do współpracy zaprosił nie mniej sławnego pisarza Goscinnego. Po ich śmierci seria jest kontynuowana do dzisiaj przez licznych twórców. Tom „W cieniu wiertniczych wież” stworzył słynny duet.
O komiksie możemy przeczytać, że:
Wydaje się, że Stany Zjednoczone mają już za sobą erę gorączki złota. Złota może tak, ale nie ropy naftowej. Tym razem wszyscy poszukują właśnie jej i próbują się wwiercić dosłownie wszędzie. Titusville przeżywa szturm poszukiwaczy i burmistrz boi się chaosu, jaki grozi miastu. Jest tylko jeden człowiek, który może nad tym zapanować. To oczywiście Lucky Luke!
W tej opowieści świetny jest zwłaszcza początek historii, kiedy to dowiadujemy się o znaczeniu ropy w Stanach Zjednoczonych. Ropa była wykorzystywana do leczenia różnych dolegliwości, była dosłownie wszędzie, a farmer był bardzo niezadowolony kiedy na jego działce ropa tryskała dosłownie zewsząd. Dopiero po czasie miało się to zmienić… I o tym jest ten komiks. Świetnie zarysowane postacie, niezawodny Luke , bandyci, kowboje, Dziki Zachód i o wiele więcej. Polecam całą serię.
Prorok Morris, Patrick Nordmann
/EGMONT POLSKA/
Kolejna opowieść o rewolwerowcu szybszym od własnego cienia. Tym razem Morrisowi towarzyszy Patrick Nordmann, a historia nosi tytuł „Prorok”.
O komiksie możemy przeczytać, że:
Daltonowie znowu trafiają za kratki, ale nie zamierzają zbyt długo tam pozostać. W więzieniu poznają nawiedzonego proroka, który okaże się dla nich wielkim ciężarem zarówno podczas ucieczki, jak i złodziejskiej działalności poza murami zakładu karnego. Lucky Luke rusza w pościg za zbiegami, jednak nie może ich odnaleźć! Gdzie ukryli się Daltonowie? Odpowiedź znajdziemy w pewnym miasteczku, gdzie nie ma ani banku, ani saloonu... Samotny Kowboj będzie musiał się natrudzić, aby rozwikłać zagadkę zniknięcia braci!
Album jest zabawny, lekki, pełen zwrotów akcji, pokazujący z satyrycznym wydźwiękiem Dziki Zachód, ale nie tylko. Czyli wszystko to, czego oczekujemy od komiksu o „LL”. Nie zapominajmy też o świetnej szacie graficznej, która w cartoonowym stylu przedstawia nam szerokie spektrum nietuzinkowych postaci, z którymi musi się mierzyć nasz rewolwerowiec. Jeśli więc lubicie komiksy które uczą i bawią, z pewnością powinniście sięgnąć po serię o Samotnym Kowboju.
piątek, 24 lipca 2020
Harry Potter i Kamień Filozoficzny. Gryffindor, Slytherin, Hufflepuff, Ravenclaw J.K. Rowling
/MEDIA RODZINA/
Harry Potter jest już z nami ponad dwie dekady. Z tej okazji na rynku pojawiło się wznowienie pierwszego tomu serii w czterech wariatach okładek. Jeśli jeszcze jakimś cudem nie czytaliście go, koniecznie nadróbcie ten błąd, bo to rewelacyjna książka, która jest zapowiedzią jeszcze lepszych przyszłych tomów.
Co można powiedzieć o tej części. Przede wszystkim to, że nie jest tak poważna, jak przyszłe tomy. To dość infantylna lektura, ale jednocześnie skrojona tak, że nie da się od niej oderwać. I napisana znakomitym językiem. Ma swój klimat, ma akcję, ma dobre tempo. Może niektóre niepoważne elementy potrafią zirytować, ale cała reszta nadrabia to z nawiązką.
A wracając do czterech różnych wariantów okładek, warto zwrócić uwagę na ciekawostki zawarte w każdym kolorze, a odnoszące się do konkretnego domu w Hogwarcie. Na ten przykład okładka zielona to Slytherin i informacja o założycielu, relikwii, godle a także duchu – rezydencie. Analogicznie kolor żółty prezentuje informacje o Hufflepuff.
Polecam zatem, warto zakupić wydanie świętujące dwudziestolecie magi. Można się kierować w tym przypadku sympatią do konkretnego dormitorium.
Dinozaury odkryte na nowo. Jak rewolucja naukowa rewiduje historię Michael J. Benton
/PRÓSZYŃSKI I S-KA/
Kto z nas nie interesował się tematyką wielkich jaszczurów, szczególnie po pewnym filmie, który sprawił że masowo wzrosło zainteresowanie paleontologią, ale nie tylko. W książce, która niedawno przeczytałem dinozaury grają główną role, może tylko mniej tu fantastyki, ale równie porywająca treść. „Dinozaury odkryte na nowo. Jak rewolucja naukowa rewiduje historię” jest równie ciekawa co „Jurassic Park”.
O publikacji możemy przeczytać, że:
Książka o tym, jak w badaniach nad dinozaurami pewność zastąpiła spekulacje. Jeszcze niedawno mogliśmy się tylko domyślać, jak szybko ten czy tamten dinozaur biegał, co potrafił pogryźć, a czego nie, jak opiekował się młodymi albo jak był ubarwiony. Dziś - dzięki nowym znaleziskom i technikom badawczym - potrafimy odpowiedzieć na te wszystkie pytania (i na wiele innych). W ciągu ostatnich dwudziestu lat nasza wiedza o dinozaurach przeszła oszałamiającą rewolucję, w której znaczący udział miały także odkrycia z terenów Polski, takie jak szczątki silezaurów.
Słynny brytyjski paleontolog Michael Benton relacjonuje w swojej książce najnowsze badania nad dinozaurami i ich zaskakujące wyniki. Z pasją opowiada o rewolucji, w której sam uczestniczył.
Kolejny autor, który nie bawi się w suche fakty, tylko potrafi swoją wiedzę niesamowicie interesująco przedstawić. Jak chodziły i biegały dinozaury, jak się odżywiały, czy rzeczywiście były tak ogromne, jak się je opisuje? To wszystko i o wiele więcej. Wciągająca od pierwszej strony i poszerzająca naszą wiedzę i pogłębiająca zainteresowania. Mogę tylko polecić.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Ewangelia według Orli Eoghan Walls
Są książki, które czyta się szybko i zapomina tydzień później. Są też takie, które zostają jak dziwny sen — niby niewyraźny, ale wraca nagl...


















