niedziela, 15 lutego 2026

Asteriks. Wróżbita Goscinny Uderzo





 „Wróżbita” to jeden z najlepszych tomów „Asteriksa” i to w zasadzie tyle w temacie. Niezapomniany moment serii, znany też z ekranizacji, w komiksowej wersji jest jednak jedną z najdoskonalszych rzeczy, jakie wyszły w tym cyklu. Perełka i tyle. I to taka, co można ją czytać niezależnie od reszty serii, bo i tak każdy tom to samodzielna przygoda.


Jeśli chodzi o treści, zostawiam Was z oficjalnym opisem:

W czasie szalejącej burzy w wiosce Galów zjawia się przedziwny wędrowiec. Nazywa się Gaduliks i jest wróżbitą. Poproszony o przepowiednię, ujawnia, że… po burzy nastanie piękna pogoda, a Galowie wkrótce się pokłócą! Obie wróżby spełniają się błyskawicznie! Na nic zdają się argumenty Asteriksa, który próbuje przywołać współmieszkańców do rozsądku i przekonać ich, że wróżbita to zwykły oszust. Rozbudzona w Galach chęć poznania wyroków losu wywołuje całą serię zabawnych zdarzeń. Gaduliks wygodnie urządza się na pobliskiej leśnej polanie (by swoją obecnością w wiosce nie drażnić Asteriksa i Obeliksa). Codziennie – w tajemnicy jedni przed drugimi – odwiedzają go mieszkańcy wioski. Każdy wraca jak zaczarowany, a kiedy sam Obeliks robi się dziwnie rozmarzony, Asteriks rusza do lasu, aby sprawdzić, co tam się dzieje.


Tak to mniej więcej wygląda jeśli chodzi o wydarzenia. A sam komiks? No cudeńko, które już sam w sobie – a my tu mamy jeszcze perfekcyjne wydanie, pamiętajmy o tym – zachwyca i nie wymaga nic więcej, by się doskonale bawić w trakcie. Żart, akcja, smaczki – wszystko to jest tu w punkt trafione. Twórcy dopieścili tą część, oferując tyle świetnych pomysłów, błyskotliwych dialogów i żartów i czystej komiksowej magii, że czyta się to z walącym sercem, wypiekami na twarzy i dziecięcą fascynacją.


Graficznie to też perełka. Uderzo jest mistrzem kreski, chyba najlepszym, co europejski komiks cartoonowy ma do zaoferowania i to, jak tu wyglądają jego prace, to absolutne mistrzostwo prostoty, lekkości, ale i detalu, klimatu oraz czystej, płynnej kreski. Że o doskonałym kolorze nie wspomnę.

Przypomnę za to o wydaniu. Jak pisze wydawca Nowa edycja w twardej oprawie oprócz komiksu zawiera także ponad czterdzieści stron dodatków, w których czytelnik pozna okoliczności powstawania albumu, zobaczy archiwalne materiały i dowie się wielu ciekawostek o bohaterach, autorach i historii. No i to wszystko mówi. Właśnie taka jest to edycja, dopieszczona, pełna materiałów dla fanów i po prostu cudowna. Bierzcie w ciemno, czy znacie, czy nie, bo dla takich bonusów autentycznie warto, nawet jeśli macie stare wydania na półce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Samuraj. Deadpool. Tom 1 Sanshiro Kasama Hikaru Uesugi

Deadpool łamie kości. Deadpool łamie czwartą ścianę. A teraz jeszcze łamie granice i wskakuje do mangi. No bo czemu nie? Miecze samurajskie...