piątek, 24 stycznia 2025

Saga winlandzka tom 3

 


I trzeci tom „Sagi Winlandzkiej” zaliczony. Właściwie to należałoby powiedzieć, że szósty, bo seria po polsku wychodzi w podwójnej grubości tomach. Za mną więc już sporo, przede mną jeszcze jedenaście takich opasłych tomiszczy i to cieszy, bo seria jest doskonała i chce się jej więcej i więcej.


No dzieje się w tym tomie. Dużo, szybko, ale też bez przesadnego pędzenia na złamanie karku. Wszystko jest wyważone, dobrze podane, fajnie poprowadzone. Bywa krwawo i brutalnie, bywa spokojnie, choć z napięciem, wreszcie bywa a dynamiką typową dla mang shounenowych, chociaż „Saga Winlandzka” shounenem nie jest. a za każdym razem jest rewelacyjnie, bo twórca po mistrzowsku odnajduje się w tym wszystkim.

Doskonale więc żongluje historią i przygodą, faktami i fikcją. Bawi się tym wszystkim, ale tak, żeby zrobić na nas wrażenie. I robi. A zwłaszcza graficznie. Bo fabularnie jest doskonale, ale wiem, że takich klimatów można nie lubić, nie da się jednak nie zachwycać ilustracjami, które mają taki klimat, tyle detali i taką siłą wyrazu, że wpadają z miejsca w oko i zachwycają. Już okładka jest świetna, ale to, co w środku, okazuje się być o niebo lepsze.

Więc polecam. Jedna z najlepszych mang na polskim rynku. tyle w temacie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Koszmarne komando David Dastmalchian, Jesús Hervás

  Patrząc na ten komiks, trudno nie odnieść wrażenia, że DC trochę nie ma pomysłu na nowe, więc sięga do tego, co już kiedyś było, ale zbytn...