Wrota obelisków N. K. Jemisin


/SQN/

Czasami trafi się książka, która-mimo tego, że jej akcja znacznie odbiega od rzeczywistości, zapada tak w pamięci, że ciągle myślimy o bohaterach, czy świecie, w którym przyszło żyć naszym ulubieńcom. Nie wiele jest takich powieści, przynajmniej dla mnie. Ale parę odcisnęło swoje piętno. Klasyczny już klasyk, czyli "Władca Pierścieni", "Diuna", czy inne. Teraz przyszła pora na "Piąta pora roku" i jej kontynuację.

Trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów i inne nieszczęścia spadają na świat. Zbliża się koniec, a ludzie próbują mimo wszystko przetrwać.Essun, która mimo desperackich prób nie zdołała odnaleźć jedynej córki, znalazła wreszcie schronienie. Jednak nadal myśli o synku, którego zabił jej mąż i o córce, która w dalekiej krainie, rośnie w siłę, szkoląc się na mędrczynię. Jej wybory, a także, to kim się staje, mogą odmienić świat. Świat, który właśnie wydaje przedostatni wdech... Tyle fabuła.

Mając na uwadze, że jest to drugi tom, spodziewałem się, że część ta będzie mniej absorbująca. Tak zazwyczaj bywa, że coś zaczyna się wybuchem, a potem oglądamy tylko skutki tegoż. Tutaj jest inaczej. Autorka postarała się, aby emocje nie opuszczały nas praktycznie przez całą powieść. Znani bohaterowie, w niezwykłych sytuacjach, nowi sojusznicy, potężni wrogowie. Jest o czym czytać!
I kraina, opisana w taki sposób, że nie możemy przejść obojętnie. Świat zbliżający się ku końcowi. Jednak w ludziach nadal tli się nadzieja. Być może płonna, ale to nie zmienia zaangażowania w przetrwanie.

Podsumowując. Jeśli ktoś lubi fantastyczne opowieści, które mówią o czymś, z pewnością zachwyci się tą publikacją. Z niecierpliwością będę czekał na kolejną część. Polecam, zachęcam do lektury.

Komentarze