Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw Mariusz Sergiusz Przybyłek

/REBIS/

No i kolejna fantastyka za mną. Tym razem, jak przystało na wielbiciela tej gałęzi literatury, przyszła pora na kolejny tom cyklu uznanego twórcy polskiego.
A konkretnie mam na myśli GAMEDEC. Kto nie czytał wcześniejszych perypetii bohatera może spokojnie zacząć od tego tomu. Uważam, że nawet bez tej znajomości, odnajdziemy się w zawiłościach fabuły, czy koligacjach między bohaterami... Tym bardziej, że wcześniejszy tom to był raczej zbiór opowiadań, a ta część to raczej powieść.

Tym razem nasz bohater musi się zmierzyć ze znacznie poważniejszymi perypetiami, niż poprzednio. Według mojej skromnej opinii opowiadania były miejscami bardzo zabawne i czytało się je niezwykle lekko. Tutaj jest znacznie mniej śmiechu, a więcej powagi. Czyta się więc to dzieło z większym zaangażowaniem. Przynajmniej ja tak to odebrałem.

Co do samej fabuły wydarzenia tutaj przedstawione, jako że akcja tej powieści rozgrywa się w dalekiej przyszłości, muszę przyznać, że nie wszystkie sytuacje znalazły u mnie zrozumienie. Niby lubię dzieła dziejące się w przyszłości, jednak nie lubię gdy mi się na każdym kroku wtyka nową technologię, o której praktycznie nic nie wiem. Ale to jedyny zarzut. 

Tak poza tym widać, że autor lubi swojego bohatera i obdarza go wszelkimi cechami, które można uznać za objaw owego uczucia. A co do uczucia również tutaj będą rozpatrywane różne aspekty damsko-męskie. Jednak nic na siłę i cały wątek można spokojnie prześledzić, tzn. nie jest zbyt nachalny.

Taka trochę pomieszana ta moja opinia, ale co poradzić. A jednym słowem, zwariowana wizja o wirusie i następstwach jego działań całkiem mi się podobała, także zachęcam do lektury.

Komentarze