piątek, 2 czerwca 2017

Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw Mariusz Sergiusz Przybyłek

/REBIS/

No i kolejna fantastyka za mną. Tym razem, jak przystało na wielbiciela tej gałęzi literatury, przyszła pora na kolejny tom cyklu uznanego twórcy polskiego.
A konkretnie mam na myśli GAMEDEC. Kto nie czytał wcześniejszych perypetii bohatera może spokojnie zacząć od tego tomu. Uważam, że nawet bez tej znajomości, odnajdziemy się w zawiłościach fabuły, czy koligacjach między bohaterami... Tym bardziej, że wcześniejszy tom to był raczej zbiór opowiadań, a ta część to raczej powieść.

Tym razem nasz bohater musi się zmierzyć ze znacznie poważniejszymi perypetiami, niż poprzednio. Według mojej skromnej opinii opowiadania były miejscami bardzo zabawne i czytało się je niezwykle lekko. Tutaj jest znacznie mniej śmiechu, a więcej powagi. Czyta się więc to dzieło z większym zaangażowaniem. Przynajmniej ja tak to odebrałem.

Co do samej fabuły wydarzenia tutaj przedstawione, jako że akcja tej powieści rozgrywa się w dalekiej przyszłości, muszę przyznać, że nie wszystkie sytuacje znalazły u mnie zrozumienie. Niby lubię dzieła dziejące się w przyszłości, jednak nie lubię gdy mi się na każdym kroku wtyka nową technologię, o której praktycznie nic nie wiem. Ale to jedyny zarzut. 

Tak poza tym widać, że autor lubi swojego bohatera i obdarza go wszelkimi cechami, które można uznać za objaw owego uczucia. A co do uczucia również tutaj będą rozpatrywane różne aspekty damsko-męskie. Jednak nic na siłę i cały wątek można spokojnie prześledzić, tzn. nie jest zbyt nachalny.

Taka trochę pomieszana ta moja opinia, ale co poradzić. A jednym słowem, zwariowana wizja o wirusie i następstwach jego działań całkiem mi się podobała, także zachęcam do lektury.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Koszmarne komando David Dastmalchian, Jesús Hervás

  Patrząc na ten komiks, trudno nie odnieść wrażenia, że DC trochę nie ma pomysłu na nowe, więc sięga do tego, co już kiedyś było, ale zbytn...