Wedle zasług Sławomir Nieściur

/FABRYKA SŁÓW/

Na początku, należałoby wspomnieć, że powieść ta, jak się dowiedziałem to debiut tego pisarza, a mój stosunek to debiutujących pisarzy jest delikatnie mówiąc ambiwalentny.Mam nadzieję, a jako, że nadzieja to matka ... no właśnie.Tym niemniej zawsze jestem ciekaw, co też taki początkujący autor nawymyśla i chętnie sięgam po takie debiuty.Jednak nie zawsze kończy się to dobrze dla mnie.Tracę czas, albo co gorsza zapał do czytania, a jako, że traktuję ten miły skądinąd nałóg, jako odskocznię od wszelkich spraw doczesnych, nie jestem zadowolony.Tyle tytułem wstępu.

"Wedle zasług", to swego rodzaju horror, którego akcja osadzona jest w tajemniczym miejscu, wokół którego, w wyniku bezmyślności grupki naukowców dzieją się dziwy niepojęte.Grupa myśliwych wynajęta do odstrzału, co groźniejszych bestii, sama staje się zwierzyną.Musi walczyć, nie tylko o przetrwanie w strefie pełnej niebezpieczeństw, ale i strzec się, do niedawna kompanów.

Różnego rodzaju mutanty, anomalie pogodowe, to tylko niektóre z niebezpieczeństw które mają wpływ na naszych bohaterów.Swoją drogą postaci te są do cna zepsute, nie wahające się zabić swojego towarzysza, jednak autor, przedstawił ich w taki sposób, że możemy ich nie lubić, ale w jakimś sensie rozumiemy ich poczynania.

Doskonałe ilustracje, to dodatkowy plus, tej i tak ciekawej pozycji.Oddają charakter, a nawet przybliżają nasze wyobrażenia, co do niektórych wydarzeń, czy postaci.Autor stosuje tu także zasadę, polegająca na wrzuceniu czytelnika w wir wydarzeń, akcja goni akcję i nagle mamy spowolnienie, pozwalające na chwilę wytchnienia, po czym znowu akcja przyspiesza.

Podsumowując, zważywszy na to, że same ilustrację wywołały tak pozytywną reakcję u mnie, uznaję cała powieść za udaną.Być może mnogość rozmów, jakie przeprowadzają bohaterowie, może kogoś zrazić, ale nie jest to aż tak duży mankament.Nie znam się, więc się wypowiem, polecam.

Komentarze