Granat poproszę Olga Rudnicka



/PRÓSZYŃSKI I S-KA/

Olga Rudnicka, to pisarka znana mi przede wszystkim z komedii kryminalnej"Były sobie świnki trzy".Intrygująca rzecz, którą przeczytałem z zainteresowaniem, a nawet uśmiechnąłem się kilka razy.Postanowiłem sięgnąć po kolejne jej dzieła.Tym razem wybór padł na"Granat poproszę".

Wybuchowy tytuł, który zapowiadał iście ekscytującą lekturę.A jak było? Postaram się nadmienić parę słów o swoich wrażeniach po lekturze.
Emilia Przecinek, to trochę zwariowana autorka romansów, której życie, nie jest tak idealne jak historie które wymyśla.Mąż oznajmia jej telefonicznie, że odchodzi do kochanki, a pisarka myśli, że już gorzej być nie może.Jednak los jest przewrotny i pewnego dnia kochanka męża zostaje znaleziona martwa, a o morderstwo zostaje oskarżona właśnie Przecinek.Dodatkowo ma na głowie swoją agentkę, która koniecznie chce, aby autorka uśmierciła pewną babcię na kartach swej powieści, co powoduje potok łez u naszej przyjaciółki, bowiem to co stwarza, traktuje jak własne dzieci.Jednocześnie własna matka czyni jej różne złośliwości, a była teściowa wprost ubóstwia.Emila dostaje się w tryby szaleńczych wydarzeń i sama nie wiem, czy jest pisarką, która jest dosyć znana, czy Filomeną, bohaterką jednej ze swoich książek, której właśnie uśmierciła, wspomnianą babcię.Co dalej, czy te wydarzenia mogą przynieść coś dobrego?Przekonajcie się sami.


Sympatyczna powieść, nad którą spędziłem kilka miłych chwil.Największym plusem tej opowieści, nie jest wcale wątek kryminalny, ale postaci tu występujące.Przede wszystkim Emilia, ze swoim zamiłowaniem do własnych tworów, a także dalsza i bliższa rodzina, z teściową, oraz agentką na czele.Poprawiła mi humor i tak sobie myślę, czy takie książki, nie powinny być na receptę? Bo uważam, że jak najbardziej.

Komentarze