Ewakuacja Marko Kloos


/FABRYKA SŁÓW/

Czytając pierwszy tom tego cyklu, nie można się spodziewać, jakie będzie zakończenie. Ot, daleka przyszłość, Ziemia pękająca w szwach, sojusz rosyjsko-chiński i walki o dominacje nad kolejnymi terenami. Bo mieć to być. Ludzkość osiągnęła etap, z którego praktycznie nie ma wyjścia. Dopiero eksploracja kosmosu, przyniosła wytchnienie. Planety nadające się do życia i loteria, która stanowiła o tym, kto wyrwie się z nieznośnej ciasnoty. I bohater, który, po zaciągnięciu się do marynarki, staje przed czymś, przed czym ludzkość praktycznie nie może się obronić.

Dwudziestopięcio metrowi Obcy o wadze kilku tysięcy ton, którzy traktują ludzi, jak my mrówki. Terraformują planety, które zostały zajęte przez człowieka i praktycznie nic nie jest w stanie ich powstrzymać. Jedynie broń atomowa potrafi ich zniszczyć, problem jednak w tym, że wtedy planeta również nie nadaje się do niczego.

Jakby tego było mało, ludzie wcale się nie jednoczą, a walki z Dryblasami, to tylko-można by rzec nic nie znaczący szczegół. Wojna wisi na włosku, a obca rasa nadciąga coraz bliżej w stronę Ziemi. Czy ta sytuacja sprawi, że człowiek przestanie walczyć między sobą i stanie ramię w ramię do walki z najeźdźcą? Przekonajcie się sami.


Czekam z niecierpliwością na kolejny tom. Nie jestem fanem militarnej fantastyki, jednak ten cykl sprawił, że zapomniałem o bożym świecie i za to mu chwała. Polecam, zachęcam do lektury.

Komentarze