Żniwiarz. Pusta noc Paulina Hendel


/IV STRONA/

Fantastykę lubię i cenię, mimo tego, że sporo moich znajomych uważa, że ta gałąź literatury nie wnosi nic wartego uwagi do do wspomnianej wyżej. No cóż, gusta są różne, ja nie mówię nie żadnemu gatunkami i czasem łapię się za głowę, co za głupoty czytałem w zamierzchłych czasach. Ale o tym sza... A jeśli chodzi o polskich autorów-cóż są doskonali twórcy, jak i tacy, którzy swoimi dziełami wywołują u mnie chęć załamania rąk.

"Żniwiarz. Pusta noc", to pierwszy tom cyklu, który w zamierzeniu ma trafić w gusta polskich nastolatków. Być może ten szczegół sprawił, że mimo że nie miałem problemów z przeczytaniem całości, jakoś mnie ta historia w ogóle nie porwała.
A opowiada ona o pewnej dziewczynie, która od wczesnych lat dziecięcych ma niezwykle ciekawą umiejętność. Mianowicie potrafi dostrzec zjawy upiory, czy najgroźniejsze z nich nawi. Na dokładkę jej wuj jest nikim innym jak Żniwiarzem, a dziewczyna zapewne przejmie po nim schedę.
Pewnego dnia wujek naszej bohaterki ma wypadek, po którym na pewien czas znika ze sceny. A dziewczyna będzie musiała się zmierzyć, ze znacznie groźniejszym przeciwnikiem. Tyle fabuła, w wielkim skrócie.

I cóż mi się w tej historii nie podobało? A no to, że mimo znakomitego pomysłu autorki aby do swojej książki, wpleść postaci z folkloru wierzeń słowiańskich, cała ta powieść jest niezwykle przewidywalna. Już samo to powodowało u mnie odruch odrzucenia. Bohaterka nie jest też taka jak ją przedstawiają w opiniach, czyli szlachetną bohaterką. Jest po prostu nudna. Owszem umie sobie poradzić, w świecie pełnym upiorów, ale nic poza tym. A sam wątek miłosny sprawił, że praktycznie odgadłem jakie będzie zakończenie tej historii w ogóle.

Mimo to polecam, bowiem te mankamenty aż tak mnie nie raziły, żebym musiał rzucać tą publikacją. Zapewne sięgnę nawet po tom kolejny tego cyklu. Książka do przeczytania na jeden raz, raczej do niej nie wrócę.

Komentarze