Kozetka Stalina Jean-Daniel Baltassat


/STUDIO EMKA/

Kolejna książka poświęcona potworowi, który rządząc wielkim państwem robił co chciał, a raczej co mu się akurat uroiło w chorym umyśle. Miliony poszły na śmierć, a kolejne ledwo przetrwały w koszmarnych warunkach. Temat-rzeka który wyeksploatowany jest raczej dokumentnie. Jednak co jakiś czas pojawia się nowe spojrzenie na oblicze "Słońca Narodu". Nie tylko dokumentalne rozprawy, ale i różnego rodzaju"wymysły" pisarzy.

Takim właśnie"wymysłem" jest książka "Kozetka Stalina". Całkowicie wymyślona fabuła, jednak oparta na całkiem solidnym podłożu historycznym. Trzy lata przed śmiercią Stalinowi zebrało się na wspominki, a raczej postanawia opowiedzieć swojej kochance swoje sny. W tym imaginacjach przewijają się jak w kalejdoskopie między innymi Lenin. Jednak te opowieści, to jakby tło do głębszej analizy Rosji lat pięćdziesiątych XX wieku, która umęczona wojną, musiała się teraz zmagać z paranoją głupiego, starego człowieka. Zanika tu granica między prawdą a fikcją i sami musimy się domyślać, co twórca wymyślił, a co wydarzyło się na prawdę.


Ciekawa książka, przy której miejscami zgrzytałem zębami. Być może taki był zamysł pisarza- nie sposób oddzielić prawdy od tego, co sam autor sobie dopowiedział. Ciekawym pomysłem jest także uczynienie główną"bohaterką" kozetki. Podsumowując, warto, trzeba się jednak liczyć z tym, że to w znacznej mierze pomysły autora, przeplatane dokumentalnymi zapiskami, ostatnich lat życia dyktatora.

Komentarze