Uwolnić niedźwiedzie John Irving


/PRÓSZYŃSKI I S-KA/

Johna Irvinga znam i cenię od lat paręnastu. Jego książki sprawiły, że zapominałem o świecie całym. Zasługa to i bohaterów, i sytuacji, w jakich stawia autor stworzonych przez siebie ludzi. Ich świat, relacje, często niestworzone perypetie. Wszystko to okraszone zjadliwym poczuciem humoru. Nie od parady Irving zaliczany jest do grona najlepszych pisarzy, jacy tworzą obecnie, a kto wie, czy nie w ogóle. Jego dzieła wzbudzają kontrowersje, wywołują śmiech, smutek, a także sprawiają że często zastanawiamy się sami nad własnymi wyborami.

"Uwolnić niedźwiedzie", to debiutancka powieść tego twórcy. W tymże dziele, mamy zalążek tego do czego-na przestrzeni lat zdołał nas przyzwyczaić. Czyli zwariowane sytuacje, nietuzinkowi bohaterowie i często ekwilibrystyczne sceny seksu. Mając to na uwadze książka ta nie wzbudziła entuzjazmu u wszystkich, co nie zmienia faktu, że jest to dzieło interesujące.

A opowiada ono o pewnym człowieku, który oblewa egzamin na pewnej uczelni w Wiedniu, poznaje przy okazji szalonego motocyklistę i wspólnie z nowym znajomych postanawia wyruszyć na wyprawę, której głównym celem, będzie wypuszczenie zwierząt z wiedeńskiego zoo. Cała ta wyprawa prowadzi drobnymi krokami do tragedii, która zmieni wiele... Po więcej zapraszam do lektury.

Szalona wyprawa jest tylko pretekstem do ukazania mnogości charakterów, które ścierają się codziennie ze sobą. To także próba ukazania, jak pozornie nie związane fakty potrafią się splątać ze sobą w niesamowitą złożoność. Nieprawdopodobne zbiegi okoliczności, niedźwiedzie, przyjaciele od "pierwszego wejrzenia", Wiedeń lat sześćdziesiątych i o wiele więcej. Autor w tej powieści, jakby testuje swoich czytelników, jednak widać tu to wszystko, za co kocham tego autora. Nie pozostaje mi nic innego, tylko polecić.

Komentarze