Kiedy byłyśmy siostrami Marie Jansen


/PRÓSZYŃSKI I S-KA/

Mając na uwadze to, że nie ograniczam się tylko to jednego, określonego gatunku, sięgam często po takie historie, które wywołują u mnie uśmiech. I nie zawsze jest to uśmiech wynikający z sympatii. Szansę rozdzielam po równo, jednak, niestety większość nawet nie zasługuje na uwagę najmarniejszą. Ale i tutaj są wyjątki, czego dowodem ta książka.

"Kiedy byłyśmy siostrami" rozgrywa się w Hamburgu na początku XX wieku. A dokładnie w 1916 roku. Viviane i Elisabeth to dwie siostry, które różnią się między sobą i to bardzo. Viviane to trzpiotka, która niczego nie traktuje poważnie, za to Elisabeth ma rozsądku za nie obie. Pewnego dnia ta z sióstr, która traktuje życie jak wieczną zabawę ucieka z cyrkiem, natomiast Elisabeth zostaje postawiona przed sytuacją, jaka zapewne zmieni wiele w jej życiu. Przekonajcie się sami.


Całkiem niezła powieść=przyznaję bez bicia. Jednak trochę mnie drażniły maniery obu sióstr i ich zaślepienie na to co działo się wokół. A sama historia romantyczna aż do bólu zębów, tyle w niej cukru i innych słodkości. Paniom zapewne przydadzą się chusteczki higieniczne, bo będzie się działo. Cóż robić, polecam, ale raczej nie sięgnę po prozę tej pani kolejny raz.

Komentarze