Ostatni bierze wszystko Miroslav Żamboch


/FABRYKA SŁÓW/

Żamboch, to jeden z tych pisarzy, którego powieści podobają mi się, bez wyjątku. Jak dotąd każda miała w sobie to coś i zostawiała jakiś ślad po sobie. Zapewne to zasługa autora i jego wyobraźni. Bez tego żadne dzieło nie byłoby tym czym jest. Ot co.

Jak każe stara tradycja, albo raczej prawo, 30 dni przed koronacją, urządza się wolne łowy na następcę tronu. Każdy kto go pokona, ma szanse na zostanie kolejnym władcą krainy. Nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, mający zostać królem mężczyzna ginie w głupim, acz tragicznym wypadku, a jego młodszy brat zostaje zwierzyną łowną. Rozpoczyna się największa w dziejach operacja, mająca na celu wyeliminowanie księcia i zagarnięcie tronu dla siebie. 

Tekuard musi stawić czoła nie tylko wyszkolonym zabójcom, ale i potężnym czarodziejom. Bowiem magia odgrywa tu znaczącą rolę, bowiem ojciec młodego księcia nie miał sobie równych w sztuce władania magią. Nasz młody przyjaciel, ma nieznaczną awersję do posługiwania się magią, co dodatkowo utrudnia mu zadanie. Przeżyć, albo zginąć, oto jest pytanie. A to dopiero początek opowieści... Polecam, zachęcam do lektury.


Kolejna znakomita przygoda spod pióra tego pisarza. Kraina rządząca się własnymi prawami i młody człowiek, który nie godzi się na to, aby być obiektem polowań. Wszechobecna magiczna aura, w kolejnej opowieści i jeszcze inna. Wszystkie warte są naszej uwagi, ale najbardziej w pamięci zapada ta pierwsza, przynajmniej tak jest w moim przypadku.

Komentarze