Księga morza, czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim oceanie o każdej porze roku Morten A. Strøksnes


/WYDAWNICTWO LITERACKIE/

Książki opisujące w reporterskim stylu jakieś niezwykłe wydarzenia, czy interesujących ludzi, jest całkiem sporo. Jednak niekiedy jest problemem uniknięcie przez twórcę takiej pozycji, podawania tylko suchych faktów, a z takiej książki-przyznajmy to, nie ma żadnej radości. Mając to na uwadze, staram się nie sięgać po reportaże w ogóle, albo jeszcze rzadziej.

Na szczęście i tu, zdarzają się wydania, od których trudno się oderwać i aż szkoda nam, gdy dochodzimy do ostatniej strony. Taką pozycją, co zdradzę na początku mojej opinii jest"Księga morza, czyli jak złowić rekina giganta, z małego pontonu, na wielkim oceanie, o każdej porze roku". Przyznać trzeba, że już sam tytuł dostarcza nam lektury na 5 minut.

A co możemy znaleźć na stronicach tejże opowieści, jak już przedrzemy się przez tytuł? Ano niezwykle ciekawą i napisaną lekkim stylem opowieść o morzu. Po prostu tylko tyle, a może aż tyle. Autor snuje swoja opowieść, wplatając w nią mnóstwo anegdot, ciekawostek, odniesień do hitów filmowych m.innymi do "Gwiezdnych Wojen" i o wiele więcej. Oczywiście głównym motywem jest tutaj polowanie na morskiego potwora. Można by rzec"Kilku ludzi w łódce, nie licząc wielkiej ryby".


Słowem podsumowania, że cała ta książka jest niezwykle ciekawym, a przede wszystkim autentycznym wywodem o wyprawie kilku ludzi. Myślę, że nagrody, które ta publikacja zdobywa, zdobyła, są jak najbardziej na miejscu. Z tego miejsca polecam, zachęcam do lektury.

Komentarze