Miroslav Žamboch Sierżant



/FABRYKA SŁÓW/

Miroslav Žamboch, to bardzo interesujący człowiek.Bowiem, który z pisarzy może się pochwalić, tym, że jest fizykiem jądrowym, który w wolnym czasie uprawia judo i uwielbia wręcz wspinaczki górskie?Być może, ze względu na tak rozległe zainteresowania i wykształcenie, jego książki znacznie odbiegają od tego, do czego zdołali mnie przyzwyczaić, chociażby nasi rodzimi twórcy.

Przygodę z jego twórczością, zacząłem kilka lat temu, kiedy to, właśnie "Sierżant", wpadł w moje ręce.Książka spodobała mi się na tyle, że postanowiłem, bardziej zagłębić się w pomysły tego autora i sięgnąć, także po inne jego powieści, czy zbiory opowiadań.Wśród książek, które zostały wydane u nas, należy przede wszystkim wymienić cykl o Koniarz, który to cykl wzbudza skrajne emocje wśród czytelników.Są to opinie entuzjastyczne, jak i odsądzające od czci i wiary autora.Ale jak wiadomo, gusta są różne, każdy odbiera inaczej, niemalże każdą rzecz, z którą mamy na co dzień do czynienia, a co dopiero mówić o dziele pisanym, gdy rynek powieściowy jest tak bogaty.Ale dość o tym.

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Fabryka Słów, otrzymałem do recenzji, wspomnianą już przeze mnie pozycję"Sierżant".
A cała opowieść zaczyna się w momencie, w którym, niektóre powieści właśnie się kończą.Zostajemy rzuceni w sam wir wydarzeń, których przebieg, a także konsekwencje działań bohaterów, mogą zmienić wiele.
Lancelot-bo tak nazywa się jeden, z głównych bohaterów tej powieści, kilkanaście lat temu stracił ojca.Dosłownie, bowiem rodziciel, zaginął bez śladu, a wszystko wskazywało na to, że jego praca, jako maga-teoretyka, miała na to znaczny wpływ.Teraz nasz bohater, zostaje wysłany, wraz z oddziałem, na obszar ziemi niczyjej, gdzie tajemnicze wydarzenia sprawiają niemałe kłopoty całemu oddziałowi...

Akcja powieści, rozgrywa się w świecie, w którym niepodzielnie rządzi Królowa.Obszar jej królestwa, jest w sumie niewielki, a praktycznie z każdej strony otoczony jest, przez niebezpieczne tereny, zamieszkałe, przez tajemnicze kreatury.Skąd się wzięły i czym są, nie wiadomo, możemy jedynie wnioskować, że kilkadziesiąt lat temu, wydarzyła się jakaś katastrofa, która doprowadziła do takiego stanu.Technika jest na podobnym poziomie co w naszym świecie.Mamy tu karabiny, pistolety, a także czołgi napędzane parą. Niemalże każdy żołnierz ma magiczną ochronę, a ranny, nawet ciężko, ma szansę wrócić, niezwykle szybko do zdrowia, za sprawą potężnych uzdrowicieli.

Przede wszystkim jest to pozycja, dla wielbicieli militarnego science fiction, z tym, że tutaj, jest to raczej magia, która, tak wpływa na życie wszystkich, że jest praktycznie niezauważalna.Poza tym, świetne opisy potyczek i bitew, które w każdym szczególe sprawiają, że od opisów tychże, trudno się oderwać.I bohaterowie, którym kibicujemy, a także, wraz z nimi zagłębiamy się w tajemnice, które usiłują rozwiązać.


Podsumowując, powrót do prozy tego pisarza, uważam za niezwykle udany dla mnie.Sądzę też, że każdy czytelnik znajdzie w tej książce, coś dla siebie.

Komentarze