Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu Anna Lange

/SINE QUA NON/

Jak już wielokrotnie zaznaczałem, mam wszelkie możliwe obiekcje, gdy muszę zabrać się za lekturę debiutu literackiego.Inna sprawa, że na prawdę rzadko trafiam, na taki debiut, który wywołałby jakieś większe emocje.
Z tym większą obawą sięgnąłem po publikację"Clovis LaFay.Magiczne akta Scotland Yardu".Według entuzjastycznych recenzji, zawartych, na czwartej stronie okładki, jest to jeden z najaśniejszych debiutów ostatnich lat.
I rzeczywiście!

Clovis LaFay, jest nekromantą, pochodzącym z bogatego i wiele znaczącego rodu.Tyle, że nad jego rodem, wisi cień działań jednego z przodków, który to praktykował czarną magię i miał opinię-delikatnie mówiąc niezbyt
budującą.Ale jak mówi przysłowie, co wolno wojewodzie, to nie tobie...No właśnie.Clovis, stara się, ze wszystkich sił podbudować swoją reputację, tak, aby poczynania jego rodziny, nie miały wpływu na niego samego.
John Dobson, to nadinspektor policji, próbujący sobie poradzić z niedoborem osób w świeżo powstałym oddziale.W sukurs przychodzi mu LaFay, który zostaje etatowym nekromantą.Sprawę ułatwia, dawna znajomość z lat szkolnych, oraz wspólne traumatyczne przeżycia.
Dodatkowo siostra Johna, ma wszelkie ambicje, aby zostać doskonałą pielęgniarką, a w dodatku jej potencjał magiczny, jest niezwykle wysoki.W między czasie zostaje przeprowadzony zamach na Johna, a ślady prowadzą do osoby, z którą nasi przyjaciele mieli do czynienia w przyszłości...


Doskonale odebrałem ten debiut, muszę przyznać.Dawno nie czytałem książki, której bohaterowie przypadli by mi tak do gustu.A sama zagadka kryminalna, z delikatnie wmieszaną we wszystko magią, także mnie nie zawiodła.
A wiktoriańskie klimaty? To coś, co uwielbiam i od zawsze mam słabość do powieści, które w jakiś sposób odnoszą się do tamtych czasów.
Dodatkowo autorka ukazała mnóstwo historycznych postaci, dodając im tylko lekko magicznego charakteru.

Co tu dużo mówić-jestem zachwycony.Mam tylko nadzieję, że to nie ostatnie spotkanie z tymi bohaterami i dane mi będzie się cieszyć, z kolejnego spotkania z nimi.


Książkę otrzymałem dzięki uprzejmości Wydawnictwa SQN.

Komentarze