Miasto świętych mężów Luis Montero Manglano


/DOM WYDAWNICZY REBIS/

Kolejny tom cyklu, który zapoczątkowała-świetnie przeze mnie przyjęta powieść o królu Salomonie, a raczej o jego "stole". Te przygody, przypominające perypetie, w jakie wpadał słynny Indiana Jones, bardzo przypadły mi do gustu. I to nie tylko ze względu na pełne napięcia sytuacje, ale i tło historyczne, który przy historyku, jakim jest autor robi wrażenie i to dużo. To także zasługa bohaterów, wszech obecny humor i to coś, co sprawia, że z niecierpliwością oczekuje się na dalsze części.

Tym razem przyszła pora na "Miasto świętych mężów". Nasz bohater stanie w szranki z nowym wrogiem, a jego wygrana będzie miała miała wpływ nie tylko na niego, czy jego rodzinę, ale i na agencję. Zwłaszcza, że teraz nasz przyjaciel jest tylko "zwykłym" agentem. A poszukiwania zawiodą go do dżungli, w samym środku Amazonii, a to co odkryje w ruinach pewnego miasta może- jak zwykle w takich powieściach- wpłynąć na cały świat. Zachęcam do lektury.

Słowem podsumowania. Cykl ten rozbudził we mnie, może nie żądzę przygód, ale wywołał nostalgię za powieściami, w których przygoda spotyka nas na każdym kroku, a nieodkryte tajemnice tylko czekają na odkrycie. A sami bohaterowie, świetny humor, przewijający się przez całą publikację, tajne agencje, złowrogie stowarzyszenia-nie trzeba nic więcej. Być może jest nie co przewidywalna, jak większość. Ale to nie pozbawia jej pewnego uroku. Polecam wszystkim.

Komentarze