niedziela, 29 kwietnia 2018

Miasto świętych mężów Luis Montero Manglano


/DOM WYDAWNICZY REBIS/

Kolejny tom cyklu, który zapoczątkowała-świetnie przeze mnie przyjęta powieść o królu Salomonie, a raczej o jego "stole". Te przygody, przypominające perypetie, w jakie wpadał słynny Indiana Jones, bardzo przypadły mi do gustu. I to nie tylko ze względu na pełne napięcia sytuacje, ale i tło historyczne, który przy historyku, jakim jest autor robi wrażenie i to dużo. To także zasługa bohaterów, wszech obecny humor i to coś, co sprawia, że z niecierpliwością oczekuje się na dalsze części.

Tym razem przyszła pora na "Miasto świętych mężów". Nasz bohater stanie w szranki z nowym wrogiem, a jego wygrana będzie miała miała wpływ nie tylko na niego, czy jego rodzinę, ale i na agencję. Zwłaszcza, że teraz nasz przyjaciel jest tylko "zwykłym" agentem. A poszukiwania zawiodą go do dżungli, w samym środku Amazonii, a to co odkryje w ruinach pewnego miasta może- jak zwykle w takich powieściach- wpłynąć na cały świat. Zachęcam do lektury.

Słowem podsumowania. Cykl ten rozbudził we mnie, może nie żądzę przygód, ale wywołał nostalgię za powieściami, w których przygoda spotyka nas na każdym kroku, a nieodkryte tajemnice tylko czekają na odkrycie. A sami bohaterowie, świetny humor, przewijający się przez całą publikację, tajne agencje, złowrogie stowarzyszenia-nie trzeba nic więcej. Być może jest nie co przewidywalna, jak większość. Ale to nie pozbawia jej pewnego uroku. Polecam wszystkim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Koszmarne komando David Dastmalchian, Jesús Hervás

  Patrząc na ten komiks, trudno nie odnieść wrażenia, że DC trochę nie ma pomysłu na nowe, więc sięga do tego, co już kiedyś było, ale zbytn...