Celwony Klólik Lissa Evans


/WYDAWNICTWO LITERACKIE/

Książki przeznaczone dla młodszych czytelników lubię i często czytam. Bo niezależnie od tego co sądzi większość, takie publikacje często są wartościowe, historie wspaniałe i sama radość zaznajamiać się z takim dziełem. 
"Celwony Klólik", to kolejny przykład na to, że pozory mogą mylić. Patrząc na tytuł wydaje się, że będzie to kolejna zwykła, nie wnosząca nic nowego książeczka. A tu taka niespodzianka. Ale zacznijmy może od początku.

Funia ma dziesięć lat i młodszą siostrę której ulubioną rozrywką jest zabawa pluszowym królikiem, zwariowane przygody Blopków, oraz dręczenie starszej siostry, rzecz jasna.
Pewnego dnia wszystko się zmienia, kiedy dochodzi do wypadku i dalsze, w gruncie rzeczy całkiem udane życie staje pod znakiem zapytania. W wyniku niezwykłego zbiegu okoliczności Funia trafia do krainy Blopków, tych właśnie które tak chętnie poznawała młodsza siostra. Dodatkowo krainą włada potężny i złowrogi cesarz Celwony Klolik... Czy dziewczynce uda się uwolnić krainę Blopków, pokonać cesarza, a co ważniejsze wrócić do domu? Przekonajcie się sami.

Strasznie długo zajęło mi czytanie tej powieści. Jednym z powodów jest to, że to naprawdę znakomita przygoda i należy sobie powoli dawkować poszczególne rozdziały. Drugi, niemniej ważny to taki, że pewien młodszy członek rodziny zawłaszczył sobie mój egzemplarz i musiałem grzecznie czekać na swoją kolej.
A Blopki, Klólik, kraina, olbrzymia dawka dobrego humoru zapewnia świetną zabawę. Polecam nie tylko dzieciom.

Komentarze