Zagroda zębów Wit Szostak


\
/POWERGRAPH/

Może zacznę, już tradycyjnie od notki o pisarzu, którego książkę właśnie przeczytałem. Parę dni minęło, ale zebranie myśli, rozplątanie co bardziej poplątanych wątków, trochę mi zajęło. A więc autor... Wit Szostak, to autor, którego prozę poznałem całkiem niedawno, jako że, przeczytałem jego "Wróżenie z wnętrzności". Książka wywarła na mnie wrażenie, dlatego też sięgnąłem po kolejną pozycję w jego dorobku.

"Zagroda zębów", bo taki tytuł nosi ta publikacja to książka dziwna. Najkrócej rzecz ujmując. Nie wielkich rozmiarów, skupia się na przedstawianiu alternatywnych dziejów, najsłynniejszego tułacza czasów starożytnych, czyli Odyseusza. A więc Odys nie wraca na Itakę, bowiem postanawia założyć nowy dom zupełnie gdzie indziej. Albo wraca i zostaje zabity przez Penelopę. Lub kiedy już staje na progu domu, nie zostaje rozpoznany i umiera w samotności.

Wszystkie te apokryficzne wersje mitu o Odyseuszu przede wszystkim mają za zadanie przedstawienie ludzkiej natury i zmian jakie zachodzą w nas przy każdej okazji. Czasem miałem kłopot z przebrnięciem przez pojedyncze teksty. Wiązało się to z próbą autora przedstawienia wydarzeń szalenie kwiecistym językiem, anarchicznym wręcz. Być może to tylko ja miałem takie kłopoty.


Podsumowując, książka warta zwrócenia na nią uwagi. Jednak nie da jej się zinterpretować jednym zdaniem, aby brzmiało to z sensem. Zachęcam do lektury, wyrobić swoje własne zdanie jest niezwykle łatwo.

Komentarze