Zamek Soria Moria. Baśnie norweskie Peter Christen Asbjørnsen, Jørgen Moe i inni...

/WYDAWNICTWO MEDIA RODZINA/ Ponure lasy, pełne niebezpiecznych zwierząt, rwące potoki, rojące się od ryb, nieprzebyte i groźne góry, do tego książęta zaklęci, dla odmiany w białe niedźwiedzie,a nie w prozaiczne żaby.Złe czarownice, ogromne trolle, wszystko aż kipi niesamowitością. W takiej scenerii, rozgrywają się opowieści, z książki, którą mam przed sobą.Zamek Soria Moria.Baśnie norweskie.Nie są to przesłodzone baśnie, w rodzaju Królewny Śnieżki.Wszystkie te postaci, wzięte prosto z mitów i przypowieści, pełne są przewrotności, odwagi, a także odrobinę zwariowane. Oczywiście, każda z tych klechd, kończy się morałem.Nie są to jednak konkluzje, do których jesteśmy przyzwyczajeni.Absurd, goni absurd, jednak nie są to przestrogi jałowe.Nie ma tu nic w rodzaju"I żyli długo i szczęśliwie", tylko"A ta narzeczona tak mu się spodobała, że-jak wieść głosi-nigdy więcej żadnej się nie oświadczał." Oczywiście, mamy tu odpowiednika naszego głupiego Jasia, który swoim sprytem, potrafi wywieść w pole groźne trolle.A stare czarownice pękają ze złości, gdy coś nie idzie po ich myśli. Wszystko, to okraszone sporą dawką niedorzecznego humoru, co dodatkowo sprawia, że zbiór ten czyta się z uśmiechem na twarzy.Nieważne, czy masz lat 12, czy 56, ta książka jest dla każdego.W końcu, w każdym z nas drzemie dziecko.

Komentarze

Prześlij komentarz