Akademia Pennyroyal M.A. Larson

/WYDAWNICTWO mamania/ Postanowiłem zostać księżniczką. Taką, która po zakończeniu Akademii Pennyroyal, broni prawych ludzi przed zakusami wiedźm, smoków i różnego rodzaju potworami. Swoją drogę odkryłem, zagłębiając się w lekturę książki „Akademia Pennyroyal” właśnie. Nie ważne czyś bogaty i dobrze urodzony, czyś biedny i z pospólstwa. Każdy może zostać księżniczką. Nawet facet, ktoś jak ty czy ja. Jeśli Bazylemu się udało, to czemu nie mnie. Istnienie 21 braci do czegoś zobowiązuje, a matka zawsze marzyła o księżniczce, która swoją dobrocią i mądrością, pokona każde zło. Dziewczyna znikąd, wychowana przez „potwory”, które okazały jej więcej serca niż tak zwani „dobrzy” ludzie. Przybyła i zwyciężyła, a to najważniejsze. Akademię kończyły legendarne księżniczki takie, jak Śnieżka czy Roszpunka, więc wyżej wznieść się nie można, chyba że na butli gazowej. Wkoło nieprzemierzony las, którym rządzą najpodlejsze kreatury, zajmujące kolejne królestwa i za nic mające ludzkie życie. Trzeba wziąć się w garść, ukończyć Akademię i dołączyć do elity. Przy okazji można poznać, czym jest miłość, współczucie i potęga dobroci. To niezły kawał powieści. Zaskoczony jestem tym, że tak dobrze mi się czytało. Chyba będę czekał z niecierpliwością na drugi tom, bo, jak wcześniej wspomniałem, chcę zostać taką bohaterką.

Komentarze