Projekt "Rosie" Graeme Simsion Cykl: Don Tillman (tom 1)


/MEDIA RODZINA/

I znowu tradycyjnie, chcę się podzielić moją opinią o debiutach.Większość z nich, to jak już nadmieniałem wielokrotnie, nic niewarte wypociny, na które niepotrzebnie wydarto z ziemi drzewa.Ale jak mówią, od każdej reguły są wyjątki.Niespodzianki są mile widziane, a nawet wskazane.Tak jest i w tym przypadku.

"Projekt Rosie", to opowieść o pewnym genetyku, który, postanawia, dać upust plotkom i znaleźć sobie wreszcie żonę, która, by spełniała szereg warunków, spisanych skrupulatnie przez naszego przyjaciela.Don, może liczyć na wąskie grono przyjaciół, które z radością miesza się w poszukiwania, a co za tym idzie znacząco utrudnia, jakże szczytny cel.

Przypadkowo poznana Rosie, która, nie wiedząc, że autorem "Projektu żona", jest właśnie Don, przy okazji prosi go o to, aby w grupie naukowców, badając ich DNA, znalazł jej ojca, gdyż matka, przed samą śmiercią stwierdziła, że jej mąż, to raczej nie rodzic dziewczyny.Nowe zadanie powoduje masę przezabawnych sytuacji, a dodatkowo mężczyzna, coraz tkliwiej myśli o swojej koleżance.Co było dalej odsyłam do powieści.

Przesympatyczna opowieść, o człowieku, który na przekór przeciwnościom losu, dąży do celu, nie zważając na drobne niedogodności.Zespół Aspergera, to nie jest coś co może odwieść go od raz postawionego zadania.Bo chcieć, to móc!
Polecam, mając nadzieję, na równie udaną zabawę, przy tomie drugim, który nosi tytuł"Efekt Rosie".

Książkę wydało Media Rodzina.

Komentarze