Głodne słońce Wojciech Zembaty



/POWERGRAPH/

Czasy, gdy Cortez, ze swoją zgrają rzezimieszków najechał Amerykę Północną są nam doskonale znane, nie tylko z licznym interpretacji historycznych, ale i ze świadectwa naocznych świadków tamtych wydarzeń.Na ten temat powstało mnóstwo, udanych, bądź mniej historii, nie tylko analizujących, tamte sytuację, ale i czysto rozrywkowe dzieła.A co jeśli inwazja się nie udała, a Białe Diabły zostały wyparte za morza?O tym właśnie jest ta opowieść.

Setki lat, po tajemniczej Klątwie, która wyparła białych, plemiona żyjące na terenie dzisiejszej Ameryki Południowej, przezywają swój rozkwit.Aztekowie, zostali nie mal zapomniani, jednak krwawe ofiary z ludzi są nadal praktykowane, a można nawet powiedzieć, że z większą częstotliwością.

Opowieść ta rozgrywa się na kilku płaszczyznach czasowych.Parę osób niezwiązanych ze sobą, połączy los i wspólna przyszłość.
A są to między innymi, młody książę, który od pola bitwy woli lekturę starych ksiąg, a na widok krwi zdarza mu się zemdleć, młodzieniec-syn sławnego wojownika wtrącony do ponurego miejsca, które odciśnie na nim swoje piętno, oraz młoda dziewczyna, która zamiast wyjść, za bogatego kupca, postanawia zostać skrytobójczynią.Wszystkie te osoby zostają wplątani w wir wydarzeń, który może zmienić wiele, nie tylko w ich życiu.

Słowem podsumowania, dawno nie czytałem, tak brutalnej i aż ociekającej krwią opowieści.Złowieszczy kapłani, jęki ofiar, krew, pot i łzy.Smakowita uczta z lekką nutą makabryczności.I ciekawe dania, które, raczej nie zagoszczą na moim stole.Cóż mogę dodać więcej.Kolejny tom przeczytam, z całą pewnością.


Pozycję wydało Wydawnictwo Powergraph.

Komentarze