Śmierć przewodnika rzecznego Richard Flanagan


/WYDAWNICTWO LITERACKIE/

Długo zbierałem się w sobie, aby napisać coś sensownego o tej książce, która wywołuje takie emocje. Przynajmniej według mnie, jest to niesamowicie poruszająca i trudna w odbiorze lektura. Zasługa to zapewne i pisarza i historii, którą nam przedstawił. Bo Flanagan to klasa sama w sobie. Dodatkowo jego dzieła nie były zbytnio znane w naszym kraju, albo wcale. Na szczęście to się zmieniło. Kolejna jego powieść i znowu mam kłopot z interpretacją. Bo tej publikacji nie można zaszufladkować jako dobrego czytadła. Ale zacznę może od początku.

Jest takie powiedziane, że w ostatnim momencie życia, albo w realnym zagrożeniu przed oczami przesuwa się cały nasz żywot. Chwile dobre, szczęśliwe, te złe i takie których nie chcemy pamiętać.
To właśnie przydarza się pewnemu przewodnikowi rzecznemu, który uwięziony w nurcie rwącej rzeki, nie mając nadziei na ratunek, zaczyna doświadczać całego spektrum swoich doświadczeń. Od czasu swoich narodzin, po czasy kiedy już dorosły nieraz musiał się zmagać z przeciwnościami losu. Wizje te próbuje zrozumieć, poukładać je w sensowną całość, a jednocześnie kurczowo chwyta się tych-jak mniema ostatnich chwil.

Niezwykła książka, która głęboko zapada w pamięci i niezwykle trudno opisać ją w paru słowach. Rwący nurt rzeki, to prawdę mówiąc alegoria życia każdego z nas. Raz łagodne, raz niebezpieczne, ale zawsze pełne emocji.
Pisarz ten niezwykle ciekawie przedstawia swoją opowieść. Doskonale operuje słowem i jego historia od razu trafia do czytelnika. Doskonałe dzieło, które warto przeczytać.

Komentarze