Kartagina Joyce Carol Oates


/REBIS/

Kartagina, to urocze i senne miasteczko w którym wszystko płynie utartymi ścieżkami, a mieszkańcy, to w większości  zadowoleni z życia ludzie. Uważają, że u nich, jak nigdzie indziej, wszystko jest w jak najlepszym porządku i mają z czego być dumnie. To tylko pozory.
Córka szanowanego członka społeczności znika pewnego dnia bez śladu. I to dosłownie. Przez dłuższy czas jej zniknięcie jest pierwszym tematem jaki się nasuwa mieszkańców. Ojciec jest zrozpaczony i robi wszystko aby wyjaśnić to zaginięcie i ma nadzieję na szczęśliwe zakończenie. Ale czy jest to możliwe? Przekonajcie się sami.

Autorka bawi się tutaj formą kryminału w niepowtarzalnym dla siebie stylu. Zastosowała tu również zabieg, polegający na tym, że poznajemy zaistniałą sytuację z wielu punktów widzenia. To sprawia, że mamy możliwość bliższego zaznajomienia się z mieszkańcami miasteczka i przekonania się, czy ta pozorna sielanka, to prawda, czy tylko wierzchnia warstwa czegoś znacznie odbiegającego od błogości.

Innym zabiegiem, który autorka stosuje w swoich powieściach, a co za tym idzie i tutaj to szczegółowo opisane "zwyczajne" życie mieszkańców i ich nie zawsze jasne pobudki, którymi się kierują. Oates napisała dreszczowiec, który wzbudza w czytelnikach pewny rodzaj zagrożenia, ale i zmusza nas do dociekania, co stało się z dziewczyną i kto jest odpowiedzialny, za jej ewentualny zgon.

Podsumowując, nie jest to typowy dreszczowiec, czy kryminał. Bardziej skłaniałbym się ku dramatowi z elementami obyczajowymi. Sprawa zaginięcia, to po prostu punkt wyjściowy dla bardziej rozbudowanej historii. Niemniej polecam.

Komentarze