Londyn Edward Rutherfurd


/CZARNA OWCA/

Edwarda Rutherfurda poznałem całkiem niedawno zagłębiając się w lekturze jego powieści"Nowy Jork". Jednego można być pewnym-autor ten uwielbia monumentalne dzieła i prawie każda jego książka to potężne tomiszcze, które trudno udźwignąć. Jednak to tylko problem z wielkością, do treści nie mam żadnych zastrzeżeń. Oby każdy pisarz potrafił tworzyć tak obszerne publikacje, nie pozostawiając jednocześnie miejsca na nudę czy zwątpienie, w to co czytamy.
Z tym większą ciekawością sięgnąłem po kolejną jego powieść, równie gargantuiczną jak"Nowy Jork".

"Londyn", bo taki tytuł ma ta książka, to olbrzymie kompendium wiedzy. Nie bójmy się tego słowa. Być może te ponad dwa tysiące lat historii, zawarte w tej opowieści, wyda się komuś za dużo. Ale tak nie jest. Na tych stronach poznajemy losy kilku rodów, które żyją obok siebie, kochają i nienawidzą, a w tle- jak w kalejdoskopie przewija się historia nie tyle miasta, a ludzi, którzy to miasta tworzą. To trzeba przeczytać.


Znakomita, to za mało powiedziane. Autor ma niesamowicie lekkie pióro i mimo olbrzymiej objętości, ani na chwilę nie poczułem, że tracę wątek, czy gubię się w gąszczu faktów. Wszystko jest podane przejrzyści i klarownie. Ani się człowiek nie spostrzeże, a już jest na ostatniej stronie. Co więcej, pozostaje się jeszcze długo pod wpływem przeczytanej historii. Polecam szczerze, czekam na kolejną powieść tego autora z niecierpliwością. Oczywiście chodzi mi o polskie wydanie.

Komentarze