Głodne słońce. Ołtarz i krew Wojciech Zembaty


/POWERGRAPH/

 Cytując moją opinię o pierwszym tomie tego cyklu :
Czasy, gdy Cortez, ze swoją zgrają rzezimieszków najechał Amerykę Północną są nam doskonale znane, nie tylko z licznym interpretacji historycznych, ale i ze świadectwa naocznych świadków tamtych wydarzeń. Na ten temat powstało mnóstwo, udanych, bądź mniej historii, nie tylko analizujących, tamte sytuację, ale i czysto rozrywkowe dzieła. A co jeśli inwazja się nie udała, a Białe Diabły zostały wyparte za morza? O tym właśnie jest ta opowieść. W drugim tomie oczywiście cała opowieść przedstawia nam zupełnie nowe wydarzenia, jednak cały czas mamy świadomość tego, że rdzenni mieszkańcy Ameryki żyją sobie całkiem miło bez hordy barbarzyńców z Europy. Pomijając oczywiście krwawe ofiary, które nie wszystkim mogą przypaść do gustu, a szczególnie samym ofiarom.

O książce możemy dowiedzieć się że:
Obsydianowe miecze, zapach czekolady przyprawionej chilli i ofiary krwi składane na schodach piramid. Czytelnik znajdzie tu także tajemniczy narkotyk zmieniający rzeczywistość, okrutne kampanie wojenne i potworne istoty chroniące się w podziemiach przed światem. O Aztekach mało kto już pamięta, za to wciąż przerażenie budzi każda wzmianka o Klątwie, która powstrzymała inwazję Białoskórych… Zachęcam do lektury.

Słowem podsumowania. Tom drugi w niczym nie ustępuje części pierwszej. Jest krwawo, wciągająco, poznajemy nowych bohaterów, spotykamy starych przyjaciół. Dowiadujemy się więcej o Klątwie, która ocaliła ludy Ameryki od inwazji. Uczestniczymy w rytuałach skąpanych w krwi i o wiele więcej. Świetnie napisana, przedstawia interesującą wizję świata, który poszedł inną drogą. Polecam wszystkim wielbicielom fantastyki, którzy cenią sobie niebanalne rozwiązania.



Komentarze