Saga Winlandzka Makoto Yukimura

/HANAMI/

Wikingowie od wieków rozpalają wyobraźnię, nie tylko zwykłych ludzi. Fascynacja tym walecznym ludem, wzięła się być może stąd, że żaden nie doczekał się tylu legend i mitów o swojej działalności co ten. Większość mocno podkolorowana, bowiem, kogo ciekawił by los grupy ludzi mieszkających sobie spokojnie w mroźnej krainie? Oczywiście sławne wyprawy łupieżcze miały miejsce, jednak nie były one aż tak częste, jakby mogło się wydawać. Oczywiście to bogate pole do popisu dla filmowców, który to temat wykorzystują we wszelkiego rodzaju filmach i serialach. Bowiem kto z nas nie słyszał o filmie"Długie łodzie Wikingów", czy najnowszym serialu"Wikingowie"? Książek oczywiście też jest od groma i nie tylko takich, które zajmują się naukowo tym ludem. 

Mając więc to na uwadze, postanowiłem sięgnąć po niezwykłą publikację o tych wojownikach. Jest to bowiem manga i jak się dowiedziałem uznawana jest za jedną z najlepszych serii o Wikingach jakie powstały, także nie mogłem się nie przekonać.

Cała Europa drży ze strachu przed najeźdźcami. Thorffin, mimo młodego wieku jest doskonałym wojownikiem i można go stawiać za wzór wszystkim, którzy marzą, o zostaniu wojownikiem. Ale skąd pochodzą jego doskonałe umiejętności i dlaczego jest tak bezlitosny? Będę bezlitosny-przekonajcie się sami.


Pierwszy tom sagi, która mnie zachwyciła. Powodów jest kilka. Jednym jest niezwykle ciekawie zarysowana fabuła. Miejscami żałowałem, że to tylko"komiks". Po drugie doskonale narysowane sceny walk, ale nie tylko. Ma się wrażenie uczestnictwa w wydarzeniach, albo co najmniej jakbyśmy oglądali doskonały film historyczny. Być może nie wszystkie fakty się zgadzają, ale umówmy się, gdyby nie wyobraźnia twórców, beznamiętnie przedstawione wydarzenia do nas by tak nie przemawiały. Albo do znikomej liczby czytelników. Nie pozostaje mi nic innego, tylko polecić.

Komentarze