Ostatnia więź Brian Staveley


/REBIS/

Kroniki Nieciosanego Tronu, to epicka saga fantasy, która gdy tylko ją przeczytałem zawładnęła moją wyobraźnią. Zapewne sprawił to sam autor i jego wyobraźnia. Dawno nie czytałem równiej dobrej fantasy, która dodatkowo zostawia jakiś ślad w pamięci. Bo nie oszukujmy się większość tych dzieł, że tak je górnolotnie nazwę, nadają się tylko do jednorazowego odczytania.

Dowiaduje się, że ginie cesarz pewnego potężnego państwa. Jego córka i dwaj synowie, rozrzuceni po świecie, robią, co w ich mocy, żeby pozostać przy życiu i zdemaskować zdrajców. Każde z nich podąża jednak własną życiową drogą wybraną przez ojca, a na ich losy wpływają działania odwiecznych nieprzyjaciół i nieodgadnione zrządzenia bogów. Rodzeństwo mimo więzów krwi, które ich łączą, knują intrygi wobec siebie i czasem ich działania szkodzą bardziej im, niż osobie której chcieli zaszkodzić.
Prawowity następca tronu robi wszystko aby zażegnać konflikt i przejąć należny mu tytuł bez rozlewu krwi. Ale czy będzie to możliwe? 

"Ostatnia więź", to ostatni tom tego cyklu. Na reszcie wszystko się rozwiązuje, nasi bohaterowie staną przed na prawdę trudnymi dylematami, a ich relacje będą coraz trudniejsze. Widmo wojny, albo okupiony krwią pokój. Niemalże każdy wybór będzie swojego rodzaju porażką...
Nie będę odbierał przyjemności z lektury, przekonajcie się sami.


Największym plusem tego cyklu, jak wielokrotnie pisałem są przesympatyczni bohaterowie. Nie tylko ci dobrzy z natury, ale nawet ci, których nie darzymy pozytywnym uczuciem. Kolejny plus to świat, wspaniale rozbudowany, zamieszkały przez różnego rodzaju istoty. Oraz intrygi, intrygi i intrygi. Polecam każdemu wielbicielowi fantasy, aż żal, że to już koniec.

Komentarze