Głębia. Powrót Marcin Podlewski Cykl: Głębia (tom 2) |



/FABRYKA SŁÓW/

PRZEDPREMIEROWO
Marcin Podlewski, to pisarz i dziennikarz, który w swoich opowieściach nie ogranicza się gatunkowo, ale stara się „popełniać” dzieła rozstrzelone gatunkowo. Książka „Głębia – Skokowiec”, była pierwszą jego opowieścią, którą przeczytałem. W skrócie, jest to space opera, wpisująca się w nurty, przynajmniej w moim odczuciu, tzw. hard science fiction. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Fabryka Słów, otrzymałem do zrecenzowania drugi tom tego cyklu, czyli „Głębię – Powrót”.


Akcja powieści, rozgrywa się w znanym już nam świecie, który po wyniszczających wojnach z obcymi i inteligentnymi maszynami, jest prawie opustoszały. Spotykamy znowu znanych nam bohaterów jak choćby Myrton Grunwald, który w postapokaliptycznej rzeczywistości będzie musiał znowu zmierzyć się z niełatwą przyszłością, jaka go czeka. Przekonuje się o tym zwłaszcza, gdy po niefortunnym wypadku, znajduje się w stanie, między życiem a śmiercią i nie wiadomo, czy uda mu się wyjść z tego zwycięsko. Załoga również ma swoje własne problemy, a na ich życie czyha nie tylko niegościnna przestrzeń.

Przede wszystkim to powieść godna uwagi ze względu na wykreowane postaci. Co najważniejsze, każda z nich ze swoim charakterem i tajemniczą przeszłością doskonale wpisują się a się całą historię. Kolejnym, nie mniej ważnym elementem, który zwraca uwagę czytelnika, jest świat, w którym przyszło żyć naszym bohaterom. Tak jak w poprzednim tomie, barwne opisy planet oraz wzmianki o katastrofie z odległych czasów, zachwycają i tutaj.

Początkowo można mieć problem z nazewnictwem i fachowymi określeniami, od których aż się roi w tej powieści, ale im bardziej zagłębiamy się w lekturę tym jest lepiej.

Podsumowując, obowiązkowa lektura dla miłośników dobrego science fiction, a dodatkowo jest to przecież dzieło naszego rodzimego twórcy.

Komentarze