Skrzydła nocy Robert Silverberg



Pamiętam, kiedy lata temu natrafiłem na książkę"Kroniki Majipooru". Ten niesłychanie złożony świat, przepięknie skonstruowany, działający na wyobraźnię-to była dla mnie nowość. Nie czytałem jeszcze wtedy niczego, co bardziej przemawiałoby do mnie swoją historią. Robert Silverberg stał się dla mnie jednym z pisarzy, do którego utworów wracam bardzo chętnie. A zważywszy na to że jest to pisarz bardzo płodny, tym większa moja radość, że trafiłem na utwór którego nie znam.

"Skrzydła nocy"-taki tytuł nosi ta publikacja. W zamierzchłych czasach ludzkość osiągnęła wyżyny swojego intelektu. Maszyny ułatwiające życie, takie które potrafią odmłodzić i inne. W swoich ambicjach sięgnęła także gwiazd. Pod pozorem badań na Ziemię zostały sprowadzone inteligentne gatunki, które służyły tylko i wyłącznie rozrywce. Jedna ze zniewolonych ras przysięga, że za zbrodnie na swoim gatunku ktoś zapłaci. Okazja nadarza się prędzej czy później. W wyniku zmian klimatycznych Ziemia znajduje się na krawędzi upadku. I wtedy zaciągając ogromny dług, nasza planeta zostaje uratowana, a dług zostaje spłacony, właśnie przez zniewoloną niegdyś rasę.

Tysiące lat później Strażnik zajmujący się penetracją kosmosu i szukający tam jakichś śladów inwazji, zauważa armadę statków. Dłużnicy upominają się o swój dług. Jako, że jego profesja nie jest już raczej potrzebna, nasz bohater po różnych perturbacjach udaje się na pielgrzymkę, która może odmienić jego życie. Miejsce jego przeznaczenia leży w Jorslemie...

No i cóż ja mam napisać o tej powieści? Przepiękna powieść drogi. O odkrywaniu samego siebie, o wątpliwościach które trapią każdego z nas. Dokąd zmierzamy i czy nasze działania przyniosą coś dobrego? A może będzie na odwrót i stoczymy się zbyt nisko?
Dodatkowo doskonale przedstawiony świat przemawia po prostu do czytelnika. Zaginione Kontynenty, dziwnie znajome nazwy i nie tylko.

Podsumowując warto, nagrody, jak najbardziej zasłużone. Polecam nieustająco.



Komentarze

Prześlij komentarz