Tytuł by mnie nie zachęcił, kojarzy mi się z Atakiem krwiożerczych pomidorów ;)
Ale książka świetna :)
W końcu mamy finał. „ Gothamski nokturn ” wraz z tym tomem (znów całkiem grubiutkim, bo to jednak trzysta stron jest) wreszcie dobiega końc...
Tytuł by mnie nie zachęcił, kojarzy mi się z Atakiem krwiożerczych pomidorów ;)
OdpowiedzUsuńAle książka świetna :)
OdpowiedzUsuń