„Mekhańskie pogranicze” to jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy rodzimy cykl fantasy. Tu nawet dyskutować nie ma o czym. Wegner stworzył dojrzałą, poważną, odpowiednio ciężką i cholernie nastrojową lekturę, w której coś dla siebie znajdą i miłośnicy fantastyki, i historycznych powieści, i po prostu dobrej, świetnie pisanej literatury. W skrócie: fantastyka światowej klasy, ale z własnego podwórka.
Wegner i jego „Mekhańskie pogranicze” może i nie zdobyło sławy, jak „Wiedźmin” czy jemu podobne dzieła, ale wcale nie musi mieć z tego powodu kompleksów. Zresztą dla mnie osobiście – chociaż to dwa zupełnie inne światy i dwie odmiany fantasy od siebie się różniące – dzieło Wegnera bije pod względem jakości „Wieśka”. Tam mieliśmy proste historyjki, do przeczytania i tyle w temacie. Tu mamy prawdziwą magię fantastyki.
Więc tak, co jest dobrego w tej serii? Na początek świat. Dobrze skrojony, przekonujący, realistyczny. Świat przemyślany i może i oparty na naszym, może widać tu pewne znajome elementy, ale jednocześnie to świat fantastyczny. To, co realne i znajome, przekonuje nas do uwierzenia w niego, cała reszta daje naszej wyobraźni i tej części nas samych, która marzy o przygodach, dramatach i ciężkich próbach, ale przeżywanych w bezpiecznym, ciepłym miejscu, frajdy i niezapomnianych wrażeń.
Poza tym bohaterowie. U Wegnera to ludzie twardzi silnie doświadczeni przez los i wpasowani w swój nieprzyjazny świat, ale świetnie skrojeni, ukazani i poprowadzeni. Ich przygody też nie należą do łagodnych. Tu dzieje się dużo mrocznej krwawo bezlitośnie. Świat i życie nie oszczędzają postaci, a autor umiejętnie to wszystko wykorzystuje tak, że nie ma w tekstach ani przesady, ani niedomówień. Wszystko jest realne przekonujące i ma w sobie zarówno brud, jak i pewną magię.
No i jeszcze samo wykonanie. Od strony pisarskiej Wegner operuje stylem złożonym, unikającym prostych zdań i prostych rozwiązań. To pisarstwo treściwe, krwiste i naprawdę znakomite. Czuć jest tutaj rękę człowieka, który pisać potrafi. Czuć też, że wie, co chce nam opowiedzieć i w jaki to zrobić sposób, dlatego jednocześnie słowami buduje znakomity klimat i tworzy fabuły, które satysfakcjonują na każdym kroku, pozostawiając też poczucie niedosytu i chęci by sięgnąć po więcej. A przecież to dopiero dwie strony świata, a tych jest przecież więcej i na nich zresztą autor nie kończy. Będzie jeszcze zatem co czytać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz