wtorek, 6 grudnia 2022

Blade Runner 2029 Michael Green, Mike Johnson

 


Filmowy „Blade Runner” jest świetny. Książkowy pierwowzór jeszcze lepszy. A komiks? komiks jest niezły, ale nic co wybijałoby się ponad gatunkową przeciętność. Dzieje się tu sporo, ale też nie za szybko. Z klimatem, choć niezbyt wyrazistym. I ogólnie jest nieźle, choć bez wow.


O komiksie możemy przeczytać, że:

Łowczyni androidów, detektyw Aahna „Ash” Ashina, powraca na Ziemię do mrocznego Los Angeles. To, co tam zastaje, dalekie jest od sielanki. Kasta wybrańców wciąż wykorzystuje replikantów, aby żyć w odrealnionym świecie niesłychanego bogactwa i luksusu, w przeciwieństwie do zwykłych ludzi. Niedobitki replikantów schodzą do podziemia. A detektyw Ash staje pomiędzy poczuciem obowiązku związanego z pracą, jaką wykonuje, a zakazanym uczuciem, które czyni ją outsiderką wśród swoich. Szybko przekonuje się, że w cieniu jej własnych problemów, rośnie wróg siejący wokół siebie zniszczenie i śmierć...


Komiksowy „Blade Runner” to taki zbiór różnych miniserii. Miniserii niby wzajemnie się uzupełniających i opowiadających jedną opowieść, ale na tyle prostą, że nie ma się co w to wgryzać. Nie znacie pierwszego? Zacząć możecie i teraz, zagubieni nie będziecie. Ani zachwyceni też, bo to taka zachowawcza robota, całkiem przyjemna, ale zaraz potem wypadająca z pamięci. Fanom filmowej serii się spodoba – do książkowej średnio to wszystko pasuje – bo dodaje coś, coś przedłuża. Ale można było wycisnąć z tego więcej. Graficznie też. Chciałoby się zobaczyć tę opowieść w mrocznym tonie i synthwave’owych barwach rodem z lat 80., a jest bardziej współcześnie. Pewne oldschoolowy tony pobrzmiewają, ale mało ich ogólnie. Niemniej dla oka całkiem miłe. I ogólnie całkiem miłe, chociaż niezaskakujące, jest to wszystko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Koszmarne komando David Dastmalchian, Jesús Hervás

  Patrząc na ten komiks, trudno nie odnieść wrażenia, że DC trochę nie ma pomysłu na nowe, więc sięga do tego, co już kiedyś było, ale zbytn...